Jagnięcy Szczyt w słowackich Tatrach Wysokich kusił mnie już od dawna.

Na Jagnięcy Szczyt ostrzyłem sobie zęby już od dawna. Ta ciekawa góra wznosi się w Tatrach Wysokich, konkretnie u naszych południowych sąsiadów i mierzy 2230 m n.p.m. Szlak na wierzchołek jest ciekawy, po drodze trafi się nawet jakiś łańcuch, no i podobno widoki są takie, że schodzić się nie chce. Podobno, o czym za chwilę.

Dużo sobie obiecywałem po tej wędrówce, zwłaszcza że z domu wyjechałem przed pierwszą w nocy. Już tylko za takie poświęcenie Matka Natura powinna wynagradzać wszystkich śmiałków, prawda? Nie jest łatwo zrzucić z siebie kołdrę o tej godzinie. I rzeczywiście prognozy wskazywały, że mimo pochmurnej nocy, o poranku ma się przejaśnić. Wędrówkę rozpocząłem na parkingu w Białej Wodzie, u wylotu Doliny Kieżmarskiej Białej Wody.

Podejście na Kołowy Przechód

Trasa na Jagnięcy Szczyt w pigułce (parametry i mapa)

Trasa: parking Biała Woda → żółty szlak → Zielony Staw Kieżmarski → Dolina Jagnięca → Kolowe Sedlo (Kołowy Przechód) → Jagnięcy Szczyt → powrót tą samą drogą.

Długość: ok. 20 km w obie strony.

Przewyższenie: ok. 1400 m.

Czas przejścia: ok. 5–5:30 h w górę, 4–4:30 h w dół. Mapy wskazują, że trzeba liczyć około 9 godzin, by rozprawić się z całą trasą. Warto jednak doliczyć przerwy.

Trudność: umiarkowana, chyba że masz lęk wysokości, wtedy bardzo trudna. W moim bardzo subiektywnym rankingu umieściłbym Jagnięcy Szczyt gdzieś pomiędzy tą grupą z Kozim Wierchem i Szpiglasowym Wierchem, a Kościelcem i Świnicą.

Oznakowanie: żółty szlak od parkingu aż na szczyt i z powrotem. W drodze powrotnej jedno ryzykowne miejsce orientacyjne, gdy szlak zawija w lewo na Kołowe Sedlo. Są znaki, ale warto mieć je w czasie zejścia na oku.

Parking: Biała Woda (Biela Voda), ok. 15 euro za cały dzień

 

Biała Woda – Zielony Staw Kieżmarski, czyli dwie i pół godziny cierpliwości

Szlak na Jagnięcy zaczyna się tak samo, jak ścieżka nad Zielony Staw Kieżmarski, bo to początkowo… dokładnie ta sama droga. Idzie się sprawnie przez las, obok szumi potok, no i wystarczy trzymać się żółtych oznaczeń szlaku. Jeżeli ciekawi cię opis tej części wycieczki, to napisałem osobno wpis o Zielonym Stawie Kieżmarskim.

Teren pnie się łagodnie wyżej, a skromne początkowo widoki zaczynają nabierać wyrazu w miarę zbliżania się do jeziora. No i w miarę poprawy pogody, czego ja akurat nie doświadczyłem. Czymże jednak jest odrobina deszczu w czasie górskiej przygody? Ten etap wędrówki powinien zająć jakieś 2:30 – 3 h. Jeśli ktoś idzie na Jagnięcy Szczyt, a schronisko jest tylko przystankiem po drodze, to fragment ten testuje bardziej cierpliwość, niż kondycję.

Szlak do Zielonego Stawu Kieżmarskiego

Chata pri Zelenom plese – punkt, w którym zaczyna się właściwa wędrówka

Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim (Chata pri Zelenom plese, 1551 m n.p.m.) nie jest w mojej opinii jakoś architektonicznie ładnie, ale znajduje się w takim miejscu, że od razu ma dodatkowe punkty za wygląd. Jego historia sięga końca XIX wieku, kiedy wzniesiono obecny murowany budynek. Zstąpił on stare, drewniane schronisko, które wcześniej kilkukrotnie płonęło. Można tu zjeść, napić się czegoś ciepłego i posiedzieć z widokiem na staw. Można też przeczekać deszcz, co akurat mnie było bardzo na rękę. Docierało do mnie powoli, że Matka Natura ma gdzieś, o której wstałem.

Zielony Staw Tatry Słowackie

Skoro jednak jechałem tu cztery godziny i zapłaciłem 70 zł za parking, to postanowiłem rozprostować trochę nogi i nie rezygnować tak od razu z tego Jagnięcego Szczytu. W końcu pogoda w górach bywa dynamiczna, nie? Nad stawem, mimo szarówki, było bardzo klimatycznie. Tak się w sumie zawsze pocieszam, kiedy okolice spowija mgła. Wierzchołki tonęły w chmurach, ale całość miała taki monumentalny, surowy wyraz. Taki, który zwiastuje przygodę z widzialnością sięgającą 30 metrów.

Zielony Staw Kieżmarski

Z Doliny Jagnięcej po łańcuchach na Kołowy Przechód

Siedziałem chwilę pod dachem i liczyłem krople na szybie. Kiedy przestały się pojawiać nowe, zebrałem się w dalszą drogę. Przez chwilę wydawało mi się nawet, że gdzieś między chmurami przebija słońce, więc moje nadzieje na ładne widoki odżyły. Niepotrzebnie, naprawdę. Zaraz za schroniskiem żółty szlak zaczyna się piąć do góry. Dotychczasowa, łagodna ścieżka rzeczywiście się zmienia. Las i szeroka droga zostają daleko za plecami, a wyraźnie strome podejście po kamienistych zakosach wprowadza w kosodrzewinę.

Łańcuchy w drodze na Jagnięcy Szczyt

Pierwsze łańcuchy pojawiły się niżej, niż się spodziewałem. Nie są trudne, ale po deszczu kamienie i głazy mogą być zdradliwe, jak prognoza pogody. Ścieżka prowadzi wyżej po niezbyt wygodnym terenie, ale ewentualne niedogodności ratuje otoczenie. Wystarczy rzut oka za siebie, by zobaczyć Zielony Staw Kieżmarski z nowej perspektywy. Szczególnie ciekawie wygląda schronisko, które staje się małym punkcikiem na tle wielkich ścian Małego Kieżmarskiego Szczytu.

Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim

Uwagę kradnie też Jastrzębia Turnia, czyli chyba najbardziej charakterystyczne wzniesienie w okolicy. Przez chwilę stała się ona nawet moim wyznacznikiem warunków. Jest co prawda niższa niż Jagnięcy Szczyt o niecałe 100 metrów, ale i tak kalkulowałem, że jeśli jej wierzchołka nie pokrywają w całości chmury, to jakaś szansa na widoki jest. Niepotrzebnie, naprawdę.

Czerwony Staw Kieżmarski

Po tym pierwszym podejściu teren znów staje się przyjemny, bo szlak doprowadza do Czerwonego Stawu Kieżmarskiego (Červené pleso). Jezioro to jest znacznie mniejsze, niż położony niżej, “zielony” kuzyn, ale ma ono swój urok. W normalnych warunkach da się stąd nawet zobaczyć Jagnięcy Szczyt, a wzrokiem można prześledzić szlak, który prowadzi na Kołowy Przechód. To zdjęcia zrobione w czasie zejścia, gdy było coś widać.

Szlak na Jagnięcy Szczyt

Szlak zamienia się tu w wygodny, długi trawers i biegnie w głąb Doliny Jagnięcej, którą my nazywamy od Jagnięcego Szczytu, a Słowacy (Červená dolina) od Czerwonego Stawu Kieżmarskiego właśnie. Ścieżka wspina się jednostajnie wyżej, no i jak człowiek złapie odpowiedni rytm, to wystarczy po prostu stawiać kolejne kroki. Czasami warto zerknąć pod stopy, by nie stanąć na jakimś chwiejnym i mało wygodnym głazie, ale innych niespodzianek tu nie ma. Komu pogoda dopisze, ten śmiało może na tym odcinku oddać się podziwianiu widoków. Nawet w przypadku kiepskiej widoczności można dostrzec ciekawie położony Modry Stawek (Belasé pleso).


Etap ten trwa może godzinę i w końcu szlak, który prowadził do tej pory łagodnym łukiem, mocno zawija w lewo. Tu zdecydowanie zmienia się też jego charakter, bo pokryta luźnym materiałem ścieżka ustępuje litej skale. No i to tutaj można wyciągnąć ręce z kieszeni, bo teren staje się też bardziej stromy. Pierwsze progi skalne wolne są jeszcze od sztucznych ułatwień, ale parę kroków dalej i to się zmienia. Przeszkody nie są przesadnie trudne, a łańcuch stanowi pomoc zwłaszcza wtedy, gdy trafi się na kiepskie i wilgotne warunki. Ostatni fragment przed samą przełęczą natomiast, to taka długa, nachylona płyta. Gdybym miał obstawiać miejsce, które może komuś sprawić kłopoty, to byłaby to ona.

Zobacz film z wejścia na Jagnięcy Szczyt

Nie jest technicznie trudno, ale wymaga spokojnego kroku. Skały sprawiają wrażenie gładkich, więc warto bez pośpiechu szukać oparcia dla stóp. I co ciekawe to fakt, że w drodze na przełęcz mija się ostatnie sztuczne ubezpieczenia. Dalszą droga na szczyt jest ich już pozbawiona. Kołowy Przechód (ok. 2118 m n.p.m.) to dosyć wąska przełęcz pomiędzy masywem Jagnięcego Szczytu i Kołowego Szczytu. To też punkt, w którym przechodzi się na drugą stronę grani. Przy dobrej pogodzie coś na pewno stąd widać. Przy kiepskiej można się w całości oddać podziwianiu skał i szarej, jednolitej masy.

Odbierz swój darmowy ebook

Jeśli lubisz takie miejsca - mam ich więcej. Co dwa tygodnie piszę o trasach, sprzęcie i górskich historiach. Na start ebook i 36 pomysłów na wycieczkę w Tatrach.

Posiedziałem tam chwilę, zerknąłem na prognozy, radary i kamerki. Wieści były umiarkowanie dobre. Może i temperatura odczuwalna wynosiła według wykresów 4 stopnie, za to nic nie było widać. Na szczęście nic nie zwiastowało burzy, więc stwierdziłem, że skoro na przełęczy nic nie widać i na szczycie też nic nie widać, to lepiej siedzieć wyżej, niż niżej.

Z przełęczy na Jagnięcy Szczyt – trawers, ekspozycja i trochę powietrza wokół

Szlak początkowo delikatnie się obniża. Z przełęczy trasa prowadzi trawersem przez nachylone płyty i skalne rynny. Raz w górę, raz krótko w dół, potem znowu w górę. Na tym odcinku nie ma łańcuchów, ale rzeźba skały jest bardzo dobra i większość tych miejsc można potraktować po prostu jak skalne schody. Po lewej stronie jednak teren dosyć gwałtownie się obrywa, a ten fakt może u niektórych wpływać na wyobraźnię i pewność kroku. Tego dnia widziałem tylko mgłę, ale na pewno jest tam konkretna przepaść. Po chwili pojawia się wąska ścieżka, która doprowadza do kolejnych przeszkód. Przekracza się następne progi, po chwili z nich schodzi, a trasa uparcie trawersuje po zachodniej stronie grani. Wreszcie szlak zawija mocno w prawo, biegnąc po obszernym głazowisku. Trudności tak nie ma, a po chwili, odbijając jeszcze w lewo wzdłuż grani, droga do szczytu stoi otworem.

Progi skalne w drodze na Jagnięcy Szczyt

Jagnięcy Szczyt (2230 m n.p.m.) to jeden z częściej odwiedzanych dwutysięczników w Tatrach Słowackich. Nazwa pochodzi, jak pewnie można się domyślać, od dawnego wypasu jagniąt w dolinach poniżej. Mimo że na wierzchołek wchodzono już w XVIII wieku, to szlak poprowadzono tam w latach 1911-1912. Dodatkową ciekawostką, którą odnotowuję na pocieszenie jest fakt, że wszystkie granie Jagnięcego mają własne nazwy, co jest pewnym ewenementem w skali tatrzańskiej. Szczególnie ładnie prezentuje się Koperszadzka Grań, której łatwo można się przyjrzeć w czasie wycieczki w Tatry Bielskie.

Trudności na szlaku

Przy dobrej pogodzie ze szczytu widać Tatry Bielskie, Łomnicę, Kieżmarski Szczyt, Durny Szczyt, nasz Kozi Wierch, no i można by tak wymieniać pewnie przez następny cały akapit. Na szczycie spędziłem kilka minut, żeby przypadkiem żadne widoki mi nie umknęły. Niepotrzebnie, naprawdę. Po chwili ruszyłem w drogę powrotną. Szlak prowadzi trasą podejścia, no i w przypadku tak kiepskiej pogody, warto uważnie wyszukiwać oznaczeń, a najlepiej mieć też jakieś urządzenie z mapą lub śladem offline. To zresztą zawsze dobra wskazówka. Szczególną ostrożność wypada zachować w pobliżu przełęczy, gdy szlak przewija się ponownie na południowo-wschodnią stronę grani. Potem zostaje się uporać z łańcuchami, które na zejściu i w czasie deszczu mogą stanowić szczególną pomoc. I tyle, bo dalsza droga powrotna nie stanowi już problemu. Pozostaje leniwy marsz w kierunku Zielonego Stawu Kieżmarskiego.

Jagnięcy Szczyt i trudności na szlaku

I gdy naprawdę przestało mi zależeć na pogodzie, góry tego dnia miały dla mnie jeszcze niespodziankę. Nie, nie przejaśniło się jakoś wybitnie. Ale chmury trzymały się na tej wysokości, która umożliwiała zobaczenie otoczenia. A to bez wątpienia jest tutaj pięknej urody. Pokręciłem się chwilę po okolicy, posiedziałem, zarywając głowę do góry, po czym ruszyłem względnie zadowolony na parking. Widoków szczytu nie zobaczyłem, ale że w tej części Tatr jeszcze nie byłem, to widok Zielonego Stawu Kieżmarskiego trochę mi to wynagrodził.

Zejście do Doliny Kieżmarskiej

Najczęściej zadawane pytania – FAQ

Ile trwa wejście na Jagnięcy Szczyt?

Z parkingu Biała Woda ok. 5 godzin. Z tego ok. 2:30 h do schroniska i kolejne 2:30 h ze schroniska na szczyt. Tyle przynajmniej podpowiadają mapy i jest to oczywiście tempo samego marszu. Droga powrotna zajmie pewnie około 4 h.

Czy szlak na Jagnięcy Szczyt jest trudny?

Na pewno nie jest spacerem po parku. Pojawiają się łańcuchy, nie brakuje ekspozycji, no i warto niekiedy wyciągnąć ręce z kieszeni. Moim zdaniem jest sporo łatwiej niż na Kościelcu czy Świnicy, ale jednak trudniej niż na takim Kozim Wierchu i Szpiglasowym Wierchu.

Ile kosztuje parking w Białej Wodzie?

W sezonie 2026 zapłaciłem 15 euro za cały dzień, co bramka płatności zaokrągliła do niemal równych 70 złotych. W czasie mojego pobytu nie widziałem osoby, która pobierałaby opłaty, ale jest tablica z kodem QR, który należy zeskanować.

Czy ze szczytu naprawdę jest piękny widok?

Podobno tak, ale może wrócę tu kiedyś, by to jeszcze potwierdzić.

Czy da się połączyć wycieczkę na Jagnięcy Szczyt z wyjściem na Zielony Staw Kieżmarski?

Tak, bo to ta sama trasa. Zielony Staw jest po drodze na Jagnięcy Szczyt i może stanowić miły przystanek w drodze do celu.

 

Odbierz darmowy ebook z 36 trasami w polskich Tatrach

Dołącz do 4124 osób, które już go czytają.

Jeśli górskie szlaki ciągle są dla Ciebie zagadką, zobacz mój przewodnik “Góry dla zielonych”. Znajdziesz tu konkret i gotowe wędrówki na dobry początek. Każdy egzemplarz podpisuję, a to już jej trzeci nakład. Zobacz książkę.

Mateusz Stawarz

Chodzę po górach. Opowiadam historie. Przewodnik Beskidzki, autor książki, twórca filmów. Górskie wędrówki odkryłem dopiero po studiach, ale już wtedy wiedziałem, że chcę być na szlaku tak często, jak to tylko możliwe. Od 2015 roku zamieniam swoje przygody w historie i sprawdzam, co dzieje się w głowie, kiedy zostajesz sam z plecakiem, górami i ciszą.

Zostaw komentarz

×