Krótka pętla i leśny relaks w drodze na Chrobaczą Łąkę. Beskid Mały w swojej naturalnej i spokojnej odsłonie.

Beskid Mały to pasmo, które swoją nazwę dostało z bardzo prostego powodu. Jest… małe. Szokujące, wiem. Żadnej legendy, nazwy regionu, czy zbójnika dyndającego na haku. Ktoś spojrzał, wzruszył ramionami i powiedział: no, mały. Nie zawsze tak jednak było, bo jeszcze na początku XX wieku można było trafić w publikacjach na wzmiankę, że wspomniane grupa górska to Beskid Polski. Pewnie dlatego, że jest jednym tych pasm, które w całości leżą na ziemiach polskich.

Jezioro Międzybrodzkie i Żar

Beskid Mały rozciąga się między Beskidem Śląskim na zachodzie a Beskidem Makowskim na wschodzie, liczy około 35 km długości i skrywa w sobie blisko pięćdziesiąt zinwentaryzowanych jaskiń – co jest zaskakującą liczbą jak na tak nieduże pasmo. Najwyższy szczyt to Czupel (931 m n.p.m.), ale mój cel jest niższy i w pewnym sensie ciekawszy. Chrobacza Łąka wznosi się na 828 m n.p.m., a jej wierzchołek wieńczy wysoki na 35 metrów krzyż, który wdać już daleka.

Szlak na Chrobaczą Łąkę – mapa, punkt startowy i opis trasy

Wycieczkę zacząłem od zatoczki parkingowej przy drodze w okolicach Żarnówki Małej (części Międzybrodzia Bialskiego), przy Jeziorze Międzybrodzkim. Parking jest darmowy, ale nieduży, więc warto przyjeżdżać wcześnie, bo strzelam, że szybko się zapełnia. Szczerze natomiast napiszę, że nie było tam znaku, który wskazywałby, że to typowy parking. Zakazu jednak też nie, a po powrocie samochód stał dalej na miejscu, nikt nie przedziurawił mi opon, więc odtrąbić mogę pełen sukces. Na miejsce dojechać też możecie komunikacją publiczną. Trasa to klasyczna pętla: w górę czerwonym szlakiem, a w dół żółtym. Łącznie około 10 km i jakieś 550 metrów przewyższenia. Czas marszu to 3–4 godziny plus przerwy.

Na początku czekał mnie kawałek asfaltu i chodnika. Taki mało fotogeniczny etap prowadził mnie w kierunku zapory w Żarnówce Małej. Dopiero tam czerwony szlak wchodzi w las i zaczyna się właściwa wycieczka. Zanim jednak wkroczy się między drzewa, warto się zatrzymać przy zaporze i spojrzeć na Jezioro Międzybrodzkie. To tutaj zaczyna się jedna z bardziej zaskakujących historii Beskidu Małego.

Jezioro Międzybrodzkie

Kaskada Soły i czerwony szlak na szczyt

Pasmo to jest niejako podzielone rzeką Sołą na dwie części: tę zachodnią z najwyższym szczytem, czyli Czuplem i wschodnią, zwaną Górami Zasolskimi, gdzie byłem dzień wcześniej w czasie wizyty na Leskowcu. To, co ciekawe to fakt, że na tym krótkim, przełomowym odcinku rzeki, znajdują się trzy zapory, tworzące jeziora Żywieckie, Międzybrodzkie i Czanieckie. Pierwsza z nich, ta tworząca Jezioro Międzybrodzkie powstała w Żarnówce Małej jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym, a za projekt odpowiedzialny był m.in. późniejszy prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Gabriel Narutowicz.

Zapora na Sole

Zapora ma 260 m długości i 37 m wysokości, a utworzone przez nią jezioro zajmuje powierzchnię 380 ha. Soła jest rzeką o bardzo dużym potencjale powodziowym, no i w historii nie raz wylewała. Budowa zespołu zapór miała za zadanie ujarzmić przynajmniej częściowo tę rzekę. Kiedy już pooglądałem widoki, wybrałem szlak czerwony i ruszyłem dalej, wreszcie opuszczając asfalt. Pierwsze pół godziny jest dość strome, później ścieżka wchodzi na grzbiet i robi się zdecydowanie przyjemniej. Dróżka jest szeroka, wokół było cicho, a spokoju tyle, że przez chwilę nawet nie mogłem się przyzwyczaić.

Czerwony szlak na Chrobaczą Łąkę

Co ciekawe, czerwony szlak to fragment Małego Szlaku Beskidzkiego, czyli liczącej około 137 kilometrów trasy łączącej Bielsko-Białą Straconkę z Luboniem Wielkim w Beskidzie Wyspowym. Szlak ten odwiedza pasma omijane przez Główny Szlak Beskidzki, czyli Beskid Mały, Makowski i Wyspowy. Taki skromniejszy kuzyn GSB, ale z własnym charakterem. Ten dłuższy miałem już okazję przejść, natomiast MSB ciągle jest w bardzo luźnej sferze moich pomysłów.

Odbierz swój darmowy ebook

Jeśli lubisz takie miejsca - mam ich więcej. Co dwa tygodnie piszę o trasach, sprzęcie i górskich historiach. Na start ebook z polecanymi szlakami i moja lista sprzętu na Główny Szlak Beskidzki.

Chrobacza Łąka – szczyt z krzyżem i historią

Szlak podejściowy na Chrobaczą Łąkę na pewno można scharakteryzować jako leśny, a na widoki trzeba poczekać niemal do samego szczytu. Wędrówka ta raczej więc spodoba się osobom, które szukają spokoju i szumu lasu. Po mniej więcej dwóch godzinach marszu, trawersując wcześniej zbocza Zasolnicy i Bujakowskiego Gronia, wychodzi się na Chrobaczą (Hrobaczą) Łąkę (828 m n.p.m.). Na mapach i w terenie można niekiedy spotkać dwa sposoby zapisu tej nazwy. Na tabliczce szczytowej, ale i przy schronisku widnieje wersja pisana przez „H”.

Krzyż na Chrobaczej Łące

Skąd te różnice? Niektórzy sugerują, że nazwa pochodzi od polany, która była niegdyś własnością rodziny Chrobaków. Dawniej polany nazywano od nazwisk właścicieli, a potem przenoszono je niekiedy na pobliskie szczyty. Jedno z wyjaśnień zapisu przez „H” natomiast sugeruje, że to nazwa, która upowszechniła się dzięki… pomyłce kartografów austriackich. Po rozbiorach teren znalazł się pod władaniem Habsburgów i kartografowie tworzący mapy zapisywali polskie nazwy fonetycznie, po swojemu. Stąd wersja przez „H”. Oficjalnie obowiązuje pisownia przez „Ch”, ale obie są w powszechnym użyciu.

Warto wspomnieć, że na szczycie stoi 35-metrowy stalowy krzyż. Jeden z wielu, które powstawały po 2000 roku z okazji trzeciego tysiąclecia. Po zmroku jest oświetlony i widoczny z daleka. Tuż obok znajduje się skromna platforma widokowa, z której ładnie prezentuje się kierunek północny. W czasie mojej wizyty niestety nie dopisała pogoda i panoramy musiałem sobie przywoływać z pamięci. Z tego też powodu nie zabawiłem na wierzchołku zbyt długo i ruszyłem żółtym szlakiem w kierunku schroniska.

Schronisko na Chrobaczej Łące

Powstało ono w latach trzydziestych XX wieku jako prywatna inwestycja rodzeństwa Zofii, Michaliny i Jana Dorzaków. Historia tego miejsca jest jednak znacznie ciekawsza, niż mogłoby się wydawać. W czasie okupacji właściciele podpisali volkslistę, żeby móc dalej prowadzić obiekt, a jednocześnie ukrywali w nim żydowską dziewczynkę, obrazy Kossaka i sowieckiego spadochroniarza. Dzięki temu schronisko mogło liczyć na pewną przychylność powojennych władz. W 2017 roku zostało odbudowane po pożarze, no i dzisiaj jest ciekawym punktem na szlakach Beskidu Małego.

Schronisko Chrobacza Łąka

Zejście żółtym szlakiem i widok, który wynagradza mgłę

Nie zabawiłem w okolicy zbyt długo, bo pogoda nie sprzyjała wypoczynkowi, a drzwi schroniska były jeszcze zamknięte. Przy dobrej pogodzie można nacieszyć oczy ciekawymi widokami, ale ja machnąłem już na to ręką i ruszyłem w drogę powrotną. Żółty szlak na zejściu miał być bardziej widokowy niż czerwone podejście. Tak przynajmniej wyglądał plan. Góry miały inne zdanie.

Zejście do Żarnówki Małej

Mimo to zejście jest przyjemne. Szeroka droga, sprawny marsz i jakieś 40 minut do parkingu. Kiedy las się kończy i wychodzę między zabudowania, na chwilę robi się widokowo. Chmury wiszą akurat na poziomie wierzchołków, a poniżej widać dolinę, jezioro i okoliczne zabudowania.

Po drugiej stronie jeziora widać Górę Żar (761 m n.p.m.). Z daleka wygląda niepozornie, ale kryje w sobie coś, czego nikt by się nie spodziewał. Na jej szczycie znajduje się… jezioro, należące do Elektrowni Szczytowo-Pompowej Porąbka-Żar. Po co tam jest? W nocy, kiedy w sieci jest nadmiar energii, elektrownia pompuje wodę z Jeziora Międzybrodzkiego na szczyt góry. W dzień, gdy zapotrzebowanie na prąd jest największe, woda spływa z powrotem przez turbiny ukryte we wnętrzu masywu i produkuje elektryczność. Elektrownia ma moc 540 MW i spad 440 metrów. Można powiedzieć, że to trochę taki wielki, naturalny akumulator.

Żółty szlak na metę wycieczki

Chrobacza Łąka to przyjemna pętla, kiedy nie ma się czasu na nic więcej, kiedy długo się jechało i chce się jeszcze wykorzystać dzień, albo kiedy prognozy zapowiadają deszcz po południu i nie chce się moknąć. Nie ma się co spodziewać porażających panoram. Jest za to las, spokój i relaks. Ktoś, kto tego szuka, na pewno będzie tutaj zadowolony.

Jeśli lubisz takie miejsca – mam ich więcej. Co dwa tygodnie piszę o trasach, sprzęcie i górskich historiach. Na start ebook z polecanymi szlakami i moja lista sprzętu na Główny Szlak Beskidzki.

Koszulki termoaktywne

Pochłonęły Cię górskie wędrówki?

Sprawdź mój wyjątkowy przewodnik górski

Przydatne? Dzięki za napiwek!

Postaw kawę

Dołącz do Patronów

Wspieraj na Patronite

 

Mateusz Stawarz

Miłośnik machania nogami i kawy we wszystkich postaciach. W 2015 roku założyłem tego bloga – Zieloni w podróży. Chwile później swoimi przygodami postanowiłem dzielić się również w formie filmów. Dlaczego akurat „Zieloni w podróży”? To proste. Kiedy lata temu rozpoczynałem swoją turystyczną przygodę z kolegą, o wędrówkach nie mieliśmy zielonego pojęcia.

Zostaw komentarz

×