Chociaż wstępnie miałem inne plany, to ostatecznie ruszyłem na Turbacz
Tego dnia miałem być w Tatrach. W wysokich partiach sytuacja zrobiła się jednak bardzo nieciekawa. Spadło sporo świeżego śniegu, wiał mocny wiatr, ogłoszono lawinową trójkę, a dzień wcześniej doszło nawet do śmiertelnego wypadku. Stwierdziłem więc, że wszędzie dobrze, ale w Beskidach najlepiej.

Gorce przez wielu uważane są za góry „drugiej kategorii”. Brak tu przepaści, ostrych turni i łańcuchów. Zamiast tego jednak oferują coś, co w dzisiejszym świecie jest towarem luksusowym, czyli ciszę i dziką naturę. W tym wpisie zabieram was w urokliwą na pętlę na Turbacz z Koninek. Znajdziecie tu relację z przejścia i wszystkie informacje praktyczne, których potrzebujecie do zaplanowania własnej wędrówki. No i oczywiście film, gdzie zobaczycie, jak ten szlak wygląda zimą.
Zobacz film z wycieczki na Turbacz
Niebieskim szlakiem z Koninek na Turbacz
Wędrówkę rozpocząłem w Koninkach, skąd uparcie ruszyłem do góry za niebieskimi znakami. Przy wejściu do doliny jest spory, płatny parking. Kawałek dalej natomiast znajduje się kasa Gorczańskiego Parku Narodowego. Wstęp na szlaki jest płatny.

Początek trasy na wysokości około 650 m n.p.m. przypominał klimatem późny listopad, ale z każdym metrem przewyższenia wkraczałem w absolutną, białą baśń. Start jest leniwy i łagodny, ale kawałek za polaną Oberówka, gdzie działa pole biwakowe, ścieżka gwałtownie skręca w prawo. No i tu zaczynają się trudy całego marszu, bo teren zdecydowanie pnie się do góry.

W rezerwacie Orkana
Szlak niebieski w dużej mierze prowadzi wśród drzew, ale nie jest to taki zwykły las. Już blisko sto lat temu, na długo przed powstaniem Gorczańskiego Parku Narodowego, utworzono tu rezerwat. Co najciekawsze natomiast to fakt, że nazwano go imieniem Władysława Orkana i to jeszcze za jego życia! Większość z nas skacze pod sufit, gdy dostanie parę lajków w internecie, a piewca Gorców doczekał się zupełnie nieporównywalnych honorów.

W międzyczasie zrobiło się zaskakująco ciepło i to nie tylko za sprawą nieustającego podejścia. W górach zapanowała odwilż i to wbrew temu, co mogłoby sugerować otoczenie. Bajkowy krajobraz pozwalał jednak zapomnieć o trudach marszu, a krótką przerwę postanowiłem zrobić sobie kawałek dalej, na urokliwej polanie. Na Polanie Średnie znaleźć można ławki, a w jej górnej części także i widoki. Nie przewrócą was one z zachwytu, nie nastawiajcie się, ale na horyzoncie ładnie maluje się przede wszystkim sąsiedzki Beskid Wyspowy.

Szczególnie dumnie prezentuje się Luboń Wielki, na którym byłem zeszłej jesieni. Gdybym miał wyobrazić sobie idealny zimowy dzień, wyglądałby tak jak ten poranek. Tyle tylko, że temperatura w dolinach była już dawno wiosenna, a w wyższych partiach zaczęła dobijać do 5°C na plusie. Po tygodniach szarówki i wysokich mrozów, czułem się jednak jak w raju. Kolejnym ważnym i ciekawym punktem na trasie podejścia jest malownicza Hala Turbacz.

Krótkim szlakiem ze schroniska na Turbacz
Ta rozległa przestrzeń nie tylko pozwala rzucić okiem na okoliczne grzbiety, ale to tutaj też znajduje się słynny Szałasowy Ołtarz. W 1953 roku Karol Wojtyła odprawił tu mszę dla turystów przodem do wiernych. Było to ponad 10 lat przed Soborem Watykańskim II, który wprowadził ten zwyczaj na stałe. Taki z niego był górski trendsetter! Marsz tutaj jest bardzo przyjemny, bo hala zajmuje rozległe, łagodnie nachylone partie grzbietowe. Wreszcie można było odsapnąć.

Kilkanaście minut później stałem już przed wielkim budynkiem Schroniska PTTK na Turbaczu (1283 m n.p.m.). Budynek, który tu stoi to już trzecie schronisko pod szczytem. Ono również nosi imię Władysława Orkana, co pokazuje, jak wielkim poważaniem cieszył się wśród turystycznej społeczności. No i jest wielkie, bo może pomieścić ponad 100 osób. Budynek zaprojektowała Anna Górska, czyli osoba, która nie mogła mieć do tego zadania lepszego nazwiska. To jednak nie jedyne ślady jej działalności, bo projektowała lub współprojektowała też budynki w Dolinie Pięciu Stawów, na Hali Ornak czy w przepięknej Dolinie Chochołowskiej.

Co natomiast szczególnie ciekawe to fakt, że pierwsze schronisko pod Turbaczem, położone w nieco innym miejscu niż te obecne, także nosiło imię Orkana i to jeszcze za jego życia. Okolice schroniska są sporym węzłem szlaków, bo patrząc na okoliczne tabliczki, można odnieść wrażenie, że wszystkie drogi prowadzą w te strony. Mnie interesowała natomiast jedna, konkretna ścieżka. Do tej pory maszerowałem wzdłuż oznaczeń niebieskich, a teraz zamierzałem je zmienić na czerwone. Szczyt Turbacza znajduje się raptem 5-10 minut od budynku schroniska.

Podejście jest bezproblemowe, a teren wspina się łagodnie. Między drzewami da się dodatkowo wypatrzeć majestatyczne Tatry, więc marsz mija sprawnie. Nie dziwne też, że to tutaj przybyło turystów, bo do tej pory mogłem się cieszyć niemal całkowitą samotnością. Sam szczyt pozwala pooglądać trochę świata, ale w obserwacjach tych przeszkadzają niekiedy drzewa. Nie jest jednak źle.

Powrót zielonym szlakiem przez Turbaczyk
W okolice schroniska wróciłem tą samą trasą, a po krótkiej przerwie ruszyłem w drogę powrotną. Nie lubię wracać tą samą trasą, dlatego wycieczkę postanowiłem urozmaicić. Ponownie minąłem Halę Turbacz, no i gdzieś na tej rozległej przestrzeni zacząłem wylewać siódme poty. Naprawdę się nie spodziewałem, że zrobi się aż tak gorąco. Kolejnego dnia planowałem ruszyć jeszcze na jedną wędrówkę i trochę się obawiałem, że śnieg, który tak ładnie zdobił drzewa, w ciagu najbliższych godzin stopnieje.

Pi kilkunastu kolejnych minutach marszu odbiłem na szlak zielony. Na tym odcinku wycieczki teren nieco faluje, więc nie można powiedzieć, że czekało mnie już tylko zejście. Niekiedy się obniżałem, żeby dosłownie po chwili męczyć się na podejściu. Fragment ten nie był jednak uciążliwy, a bajkowy klimat uprzyjemniał marsz. Najciekawszym miejscem na tym zielonym szlaku jest bez wątpienia Polana Turbaczyk. Widać z niej przede wszystkim szczyty Beskidu Wyspowego, a w jej górnej części wzrok skutecznie kradnie Babia Góra.

Ostatnie chwile na szlaku, to spacer przez zarastające polany i strome, momentami nieprzyjemne zejście. Po chwili jednak dotarłem do szerokiej drogi, gdzie znajdowało się skrzyżowanie szlaków. Zielony szlak, którym maszerowałem, ucieka na tym rozejściu dalej w kierunku Niedźwiedzia. Ja natomiast wybrałem oznaczenia czerwonej ścieżki edukacyjnej, która łagodnie sprowadziła mnie na parking. Zerknijcie na mapę i wszystko stanie się jasne.

Wycieczka w tym wariancie może być nieco męczaca, bo na turystę czeka ponad 900 metrów podejścia. Taka wartość wymaga przyzwoitej kondycji, ale w połowie wędrówki można przycupnąć na przerwę w schronisku. Szczególne wrażenie robią widoki właśnie z okolic szczytu Turbacza. Na trasie mija się urokliwe polany, natomiast głównym bohaterem przejściua jest gorczański las. Jeżeli lubicie takie klimaty, to będziecie się dobrze bawić, a jeśli spodoba się wam zima w Gorcach, to koniecznie wybierzcie się też na Magurki, Lubań, czy Gorc. Tamtejsze wieże widokowe na pewno przypadną wam do gustu.

Informacje praktyczne. Jak zaplanować wycieczkę?
Jeśli chcecie powtórzyć moją trasę, przygotowałem dla was najważniejsze informacje.
• Punkt startu i mety: Koninki – parking stacji narciarskiej
• Dystans: ok. 17 km
• Czas przejścia: ok. 6 godzin marszu plus przerwy.
• Suma podejść: ok. 920 metrów
• Stopień trudności: Szlak nie ma żadnych trudności technicznych, w końcu to wycieczka w Beskidach. Wymaga jednak przyzwoitej kondycji, bo podejście niebieskim szlakiem w dolnej partii potrafi wymęczyć. W połowie wędrówki znajduje się schronisko, gdzie można odpocząć.
Gdzie zaparkować? (Dojazd)
Auto najlepiej zostawić na sporym parkingu zlokalizowanym przy stacji narciarskiej
• Parking jest płatny. Na początku 2026 roku kosztował 30 zł za cały dzień
• Dojazd jest stosunkowo prosty, bo wystarczy się kierować do Mszany Dolnej, a następnie na południe przez Niedźwiedź.
Gorczański Park Narodowy – Bilety Wstępu (Cennik 2026)
Wchodząc na szlak, przekraczacie granicę GPN, na którego terenie obowiązują opłaty.
• Bilet jednodniowy normalny: 10,00 zł
• Bilet jednodniowy ulgowy: 5,00 zł
• Gdzie kupić? Bilety można kupić w budce stacjonarnej przy wejściu do GPN w Koninkach lub (najwygodniej) online przez stronę internetową https://gorce.eparki.pl/
• Pamiętajcie, że psy do Parku Narodowego mają zakaz wstępu
Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco z nowymi wpisami





