Szlak na Gorc Troszacki miał być dla mnie po prostu spokojnym, zimowym spacerem
Gorce to pasmo górskie, które świetnie nadaje się na krótki odpoczynek od hałasu miasta. Nie brakuje tu długich, zajmujących cały dzień szlaków, ale i fani krótszych spacerów nie powinni narzekać. Stosunkowo łatwo tu o spokój, bo wystarczy odpuścić sobie odwiedziny w najpopularniejszych miejscach. No i Gorce doskonale łączą klimat leśnych wędrówek z rozległymi, widokowymi polanami. Poprzedniego dnia odwiedziłem Turbacz z Koninek, zachwycając się zimowymi krajobrazami.

Tym razem mój wybór padł na pasmo Kudłonia. Jeszcze przed wschodem słońca ruszyłem żółtym szlakiem z Przełęczy Przysłop. Znajduje się tam niewielki, darmowy parkin, na którym zostawiłem samochód. W przypadku braku miejsca warto poszukać go na polanie Trusiówka, przy niebieskim szlaku przez dolinę Kamienicy, lub w Rzekach przy kaplicy.
Zobacz film z wycieczki na Gorc Troszacki
Nie dało się ukryć, że nadchodziła wiosna. Ptaki śpiewały tak głośno, jakby w kalendarzu był maj, a nie luty. Początkowy etap to leniwe maszerowanie wśród zabudowań. Równa droga szybko doprowadza jednak na rozległą łąkę i tu charakter szlaku szybko się zmienia. Słońce przebijało się przez drzewa, a ja z każdym krokiem zrzucałem z siebie kolejne warstwy ubrań. Nie sądziłem, że o siódmej rano będę maszerował już bez kurtki.

Żółty szlak, którym maszerowałem, to taki typowy beskidzki „przeplataniec”. Leśne odcinki przerywane są widokowymi polanami. No i rzeczywiście po chwili wkroczyłem między drzewa, gdzie od razu zrobiło się stromo. Ten fragment powyżej zabudowań jest dosyć słabo oznakowany, więc warto zachować uwagę. Tutaj też wszedłem na obszar Gorczańskiego Parku Narodowego.

W drodze na Jaworzynkę i Podskały
Górski klimat pojawia się szybko, bo ten pierwszy etap przez las jest dosyć krótki. Ot, jakieś 20 minut maszerowania. W taki sposób dotarłem do pierwszej hali na trasie mojego podejścia, czyli Jaworzynki. Już tutaj można nacieszyć oczy, bo w oddali rysują się całkiem ładne widoki. Pięknie widać Mogielicę w sąsiednim Beskidzie Wyspowym, a uwagę przykuwa też Gorc ze swoją wieżą widokową. W górnej części polany znajduje się również szałas, który przypomina o pasterskiej historii Gorców. Dawniej wypasano tu ogromne stada owiec, a dziś, aby te unikalne tereny nie zarosła całkowicie lasem, Gorczański Park Narodowy prowadzi tu regularne koszenie.

Na Jaworzynce spotkać można sporo ciekawych roślin, ale strzelam, że zainteresują was przede wszystkim krokusy. Wiosną tworzą tu one fioletowe dywany, będące świetną alternatywą dla zatłoczonej Chochołowskiej.
Na jakiś czas można zapomnieć o trudach wycieczki, bo szlak na tym odcinku staje się łagodny. Znów zawija do lasu, ale jak to miało miejsce już wcześniej, również nie długo. Kolejnym przystankiem w czasie zwiedzania tej części Gorców była polana Podskały. No i tutaj zdecydowanie warto zrobić sobie dłuższą przerwę.

To chyba jedna z bardziej fotogenicznych hal w tej części Gorców, bo okoliczne widoki ładnie komponują się z pasterskimi szałasami. Nie wszystkie są może w najlepszym stanie, ale ciągle świadczą o przeszłości tego miejsca. Sielankowe wrażenia uzupełniają widoki w kierunku Beskidu Wyspowego, z Mogielicą i Ćwilinem na czele.

Na Adamówkę i Gorc Troszacki
W oddali rysowała się już kolejna polana, tym razem Adamówka. Wyglądała jak niewielka, biała plama w ciemnej ścianie lasu. Tutaj też po chwili znów trzeba będzie zagonić płuca do roboty, bo teren staje się bardziej stromy. Ten żółty szlak, którym tego dnia maszerowałem, to fragment tak zwanego Szlaku Dziesięciu Polan. Szlak ten został wytyczony w okresie międzywojennym przez księdza Walentego Gadowskiego. Jeśli to nazwisko brzmi znajomo, to macie rację, bo to ten sam człowiek, który stworzył najtrudniejszy szlak w Polsce, czyli tatrzańską Orlą Perć.

Kontrast obu tych ścieżek jest oczywiście niesamowity, bo Gorce zapewniają zupełnie odmienne odczucia. Jest tu spokojnie, miejscami widokowo, no i jedyną trudnością może być to, że czasami teren rzeczywiście staje się nieco stromy. Polana Adamówka jest skromniejsza, niż choćby mijana przeze mnie wcześniej Podskały, ale widok, który się z niej rozpościera, naprawdę przypadł mi do gustu. Znów można pooglądać sobie Beskid Wyspowy, ale wkrótce na horyzoncie miały się pokazać i inne szczyty.

Po chwili przerwy ruszyłem w kierunku głównego celu mojej wędrówki, czyli na Gorc Troszacki. Krótkie podejście wśród drzew nie obfitowało w trudności, a gdy teren stał się już łatwiejszy, wiedziałem, że zbliżam się do celu. Od startu minęło około 1:40 h. Polana na Gorcu Troszackim jest niezwykle rozległa, a przede wszystkim pozwala zobaczyć piękny łańcuch Tatr. To właśnie ten widok momentalnie przykuwa wzrok. To jedno z tych miejsc, gdzie czas płynie wolniej. Szałasy, rozległa hala i łagodne linie Beskidu Wyspowego tworzą krajobraz jak pocztówki. W górnej części hali stoi ławeczka, która doskonale nada się do tego, by przy herbacie odpocząć po tej pierwszej części wędrówki.

Gorce mają dosyć ciekawą nazwę, która mocno odbiega od innych, beskidzkich pasm. Nazwa ta wywodzi się prawdopodobnie od słowa „gorzeć”, czyli płonąć lub palić się. Wszystkie rozległe hale, które minąłem, w tym ta na Gorcu Troszackim, nie są dziełem natury, lecz wynikiem gospodarki żarowej. Przybyli tu wieki temu pasterze wołoscy po prostu wypalali połacie lasu, by zyskać miejsce pod wypas zwierząt.

Przez Polanę Stawieniec na metę
Żółty szlak, którym od rana podchodziłem, biegnie dalej w kierunku Kudłonia i schroniska PTTK na Turbaczu. Dobrym pomysłem jest przedłużenie wycieczki do przełęczy Borek, bo to pozwala zobaczyć jeszcze malowniczą polanę Pustak i Przysłopek. Z przełęczy zejść można niebieskim szlakiem przez dolinę Kamienicy. Mnie po głowie chodził jednak inny wariant pętelki, więc postanowiłem zejść do wspomnianej doliny szlakiem zielonym. Odbicie ścieżki znajduje się w dolnej części hali.

Oznaczona kolorem zielonym ścieżka prowadzi w kierunku Polany Stawieniec, no i po chwili musiałem się rozstać z malowniczym Gorcem Troszackim. Szlak tutaj delikatnie się obniża, a las jest na tym odcinku mocno przerzedzony, co sprzyja widokom. Momentami trudno oderwać wzrok od Tatr, które przez dłuższą chwilę towarzyszyły mi na zejściu. Na samej polanie wzrok przykuwa natomiast zrujnowany szałas, chociaż żeby być zupełnie szczerym, to dominują jednak widoki.

Wkrótce znów trzeba zawinąć do lasu, ale to już w zasadzie stały refren tej wędrówki. Ścieżka jest na tym odcinku wygodna i łagodnie sprowadza niżej. Mimo że wokół tylko drzewa, to jest naprawdę klimatycznie. W taki niespieszny sposób zszedłem w kierunku szumiącej tuż obok szlaku Kamienicy, no i dalszy marsz był w zasadzie czystą przyjemnością. Gdy tylko zostawiłem za sobą otwarte przestrzenie hal, otoczył mnie gęsty las, w którym dominował kojący szum wody. Kamienica to jedna z najdzikszych rzek w Gorcach, a jej dolina stanowi serce parku narodowego. Maszerując wzdłuż jej koryta, warto przyglądać się poboczom szlaku. Kto wie, może jeśli dopisze wam szczęście, zobaczycie salamandrę plamistą, która stała się symbolem Gorczańskiego Parku Narodowego.

Wystarczyło już tylko pilnować niebieskich oznaczeń, chociaż na tej szerokiej drodze trudno byłoby się zgubić. Po kilkunastu minutach minąłem jeszcze tak zwaną „Papieżówkę”. W szałasie, który się tu znajduje, ówczesny kardynał Karol Wojtyła spędził niegdyś sporo czasu. Wycieczka kończy się w zasadzie przy polanie Trusiówka. W zależności od tego, gdzie zostawiliście samochód, możecie dalej wędrować niebieskim do rzek, albo drogą między domami dotrzeć na Przełęcz Przysłop. Na mecie zjawiłem się po niecałych pięciu godzinach wędrówki, no i mówiąc szczerze, był to świetny spacer w górskim otoczeniu. Jedynie początkowy odcinek na Jaworzynke, a następnie przez Adamówkę na Gorc Troszacki są dosyć strome. Poza tym natomiast sielanka.
Informacje praktyczne. Jak zaplanować wycieczkę?
Jeśli chcecie powtórzyć moją trasę, przygotowałem dla was najważniejsze informacje.
• Punkt startu i mety: Przełęcz Przysłop lub Rzeki
• Dystans: ok. 13 km
• Czas przejścia: ok. 4:15 h marszu plus przerwy
• Suma podejść: ok. 580 metrów
• Stopień trudności: Szlak nie ma żadnych trudności technicznych. Nieco męczące podejście czeka natomiast na początku, przed Jaworzynką, a później z polany Podskały na Gorc Troszacki
Trasa przez: Rzeki | mapa-turystyczna.pl
Gdzie zaparkować? (Dojazd)
Auto najlepiej zostawić na niewielkim parkingu tuż przy drodze. Miejsce to zaznaczyłem na mapce jako punkt startowy. Stąd od razu można ruszyć żółtym szlakiem na Jaworzynkę. Dobrą alternatywą jest też parking przy Polanie Trusiówka. Znajduje się ona przy niebieskim szlaku, więc trzeba będzie kawałek podejść w kierunku tego żółtego. Pewnym rozwiązaniem jest też odwrócenie kierunku pętelki.
Gorczański Park Narodowy – Bilety Wstępu (Cennik 2026)
Wchodząc na szlak, przekraczacie granicę GPN, na którego terenie obowiązują opłaty.
• Bilet jednodniowy normalny: 10,00 zł
• Bilet jednodniowy ulgowy: 5,00 zł
• Gdzie kupić? Najwygodniej zrobić to online przez stronę internetową https://gorce.eparki.pl/
• Pamiętajcie, że psy do Parku Narodowego mają zakaz wstępu
Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco z nowymi wpisami






