Worek Raczański to niezwykle wdzięczny zakątek naszych Beskidów, a wycieczka do Bacówki na Hali Rycerzowej to klasyk, który naprawdę warto przejść.
Worek Raczański to jeden z tych rejonów, które odkłada się na później i potem żałuje, że czekało się tak długo. Wiedziałem, że to ciekawy zakątek Beskidu Żywieckiego, nawet byłem tam kiedyś w ramach kursu przewodnickiego, ale jakoś nie było okazji, żeby się tam wybrać ponownie. W końcu, nieco przypadkowo, znalazłem się w okolicy, więc spakowałem plecak i ruszyłem. Szlak przywitał mnie szarówką, chłodem i brakiem liści. Ale jak to w górach bywa, nie żałowałem ani przez chwilę.

Czym w ogóle jest Worek Raczański?
Worek Raczański to powszechnie używana nazwa na południowo-zachodnią część Beskidu Żywieckiego, a w zasadzie Żywiecko-Kisuckiego. Tę część gór zwie się również Grupą Wielkiej Raczy, no i ten niezwykle malowniczy rejon, zyskał swoją nazwę ze względu na charakterystyczny przebieg granicy państwowej i układ tamtejszych grzbietów. Kiedy zerknie się na mapę, kształt tego regionu może rzeczywiście przypominać worek, z którego doliny „wysypują się” na polską stronę.

Najwyższe i najbardziej znane szczyty tej grupy to Wielka Racza (1236 m n.p.m.) oraz Wielka Rycerzowa (1226 m n.p.m.). Słowacy na całe to pasmo mówią Beskydy Kysucké (Beskidy Kysuckie), co warto zapamiętać, planując zagraniczne eskapady. Cały teren leży w granicach Żywieckiego Parku Krajobrazowego, który powstał w 1986 roku na obszarze ponad 35 tysięcy hektarów. Dominuje tu bukowo-jodłowy las, ale nietrudno też spotkać widokowe miejsca, dla których warto się tu wybrać.

Moja trasa – pętla z Doliny Rycerek
Na start mojej wycieczki wybrałem Joneczkowe Rycerki. Nieco powyżej zabudowań znajduje się leśny, bezpłatny parking. W planie na ten dzień miałem odwiedziny schroniska na Przegibku, Bacówki na Rycerzowej, no i powrót do miejsca startu.
Łączna długość: ok. 14 km
Przewyższenie: ok. 720 m
Czas przejścia: 4:30 h plus przerwy
Trudność: umiarkowana
Po drodze: Schronisko PTTK na Przegibku, Bacówka PTTK na Rycerzowej
Zerknijcie na mapę, jak ta pętelka wyglądała. Na miejsce startu najłatwiej dotrzeć samochodem, ale do Rycerki Dolnej kursuje komunikacja publiczna. Trasa wydłuży się wtedy o parę kilometrów, ale ciągle warto ją rozważyć. Całą pętlę możecie obejrzeć na filmie, a szczegółowy opis trasy znajdziecie poniżej.
Podejście zielonym szlakiem na Przegibek
Na początku wypada się nieco wrócić w dół doliny, bo szlak zielony odbija z drogi jakieś 200 metrów wcześniej. Jeżeli jednak ufacie swoim umiejętnościom nawigacyjnym to… wprost przy parkingu znajduje się krótka, leśna ścieżka, która szybko doprowadza do szlaku. Tutaj też zaczyna się robić stromo, bo trasa z doliny Rycerek dosyć żwawo wyrywa do góry. Nie trwa to długo, bo po chwili można dać już płucom odpocząć, ale kilka takich nieco bardziej stromych momentów się znajdzie. Standardowe beskidzkie podejście, czyli żadnych fajerwerków, ale i żadnych negatywnych niespodzianek.

Wyruszyłem na trasę wcześnie rano, więc szlak miałem dla siebie, a jedyną moją towarzyszką była szarówka. W prześwitach między drzewami, bo liści jeszcze nie było, gdzieniegdzie dawały się jednak zobaczyć skromne widoki. Najważniejsze jednak, że momentami pokazywał się błękit nieba. To wystarczająco dużo, żeby się zacząć domyślać, że wyżej będzie tylko lepiej.
Po mniej więcej godzinie i 15 minutach dotarłem do Schroniska na Przegibku. Ostatnie 15-20 minut to w zasadzie bardzo nieznaczne nabieranie wysokości, więc maszerowało się przyjemnie.
Schronisko na Przegibku – sto lat na przełęczy
Schronisko stoi dokładnie na wysokości 1000 m n.p.m. Równa, okrągła liczba. Rzadko się w górach tak trafia, ale jeśli lubicie takie, to wybierzcie się także na Suhorę w Gorcach. To nie wysokość jest tu jednak ciekawa, tylko historia tego miejsca. Budynek, który dziś tu stoi, rozpoczął swoją działalność w 1923 roku. Wtedy to właśnie Józef Pietrusiewicz zapragnął wznieść tutaj dom letniskowy.

Początkowo przyjmował on przede wszystkim wycieczki narciarskie, a z czasem budynek stał się pełnoprawną stacją turystyczną. Po wojnie schronisko przeszło kolejne przebudowy i modernizacje, no i obecnie robi przyjemne wrażenie. Dziś to miejsce posiada 38 miejscnoclegowych, ale w pobliżu można też robić swój własny namiot, jeżeli ktoś taką formę odpoczynku preferuje. Nie zatrzymałem się tu na dłużej, bo tak naprawdę było jeszcze bardzo wcześnie, a ja niespecjalnie się do tej pory zmęczyłem.

Niebieski szlak na Halę Rycerzową
Opuszczam okolice schroniska i ruszam na południe wzdłuż niebieskich oznaczeń. Chociaż pierwotnie zakładałem odwiedziny na Wielkiej Rycerzowej, to szybko zmieniam zdanie. Jest szaro, chłodno, więc na przełęczy zamiast oznaczeń czerwonych, na dobre przyklejam się do tych niebieskich. Obie te ścieżki prowadzą w tym samym kierunku, natomist szlak niebieski biegnie trawersem zboczy nieco poniżej. Po krótkim podejściu ścieżka zaczynaleniwie lawirować między drzewami, prowadząc wprost do bacówki. I wydaje mi się, że to był dobry wybór, zwłaszcza jeżeli szuka się opcji spokojnego spaceru.

Teren nie wznosi się nigdzie zbyt gwałtownie, a co jakiś czas pokazują się skromne prześwity. Strzelam jednak, że kiedy na wiosnę rozwiną się liście, pewniete widoki będą jeszcze skromniejsze. Mimo wszystko można coś pooglądać, a w jednym z takich okienek ładnie pokazuje się schronisko na Przegibku, zbocza Bendoszki Wielkiej, a nawet dolina Rycerek, z której tu przydreptałem.

Po drodze trafiają się dwa, nieco bardziej wymagające podejścia, ale są naprawdę krótkie i jeżeli macie odrobinę kondycji, to może ich nawet nie zauważycie. Po kolejnej godzinie i 40 minutach wyszedłem w końcu na otwartą przestrzeń Przełęczy Halnej i wtedy zobaczyłem Bacówkę.

Bacówka PTTK na Hali Rycerzowej i początek całej serii
To jest to miejsce, dla którego warto tu przyjechać. Bacówka stoi na skraju lasu, na Hali Rycerzowej, na wysokości ok. 1120 m n.p.m. Wokół rozległa hala, od której zrobiło mi się cieplej na duszy, bo łąka znaczy widok, a widok… no zawsze fajnie go pooglądać. Ale zanim o widokach to trochę o historii, bo ta jest dosyć ciekawa.
Bacówka PTTK na Rycerzowej to jedna z bacówek turystyki kwalifikowanej w polskich górach. Otwarto ją uroczyście w 1975 roku i od razu zapoczątkowała budowę całej serii podobnych obiektów. Pomysł był prosty: w latach 70. turystyka w Beskidach stała się masowa. Zakłady pracy, szkoły, zorganizowane grupy, no słowem wszyscy ruszyli w góry. Schroniska często preferowały grupy zorganizowane, czemu w zasadzie trudno się dziwić.

Edward Moskała wpadł na pomysł stworzenia sieci małych, kameralnych obiektów przeznaczonych dla turystów indywidualnych. Żadnych grup, czy rezerwacji, ale też… żadnego komfortu ponad miarę. Miało być skromnie, tanio, ale przystępnie. Za projekt budowlany odpowiadał Stanisław Karpiel z Zakopanego.
I tak powstała Bacówka na Rycerzowej, ale nie tylko. W następnych latach według tego samego założenia wybudowano kilkanaście podobnych bacówek w Beskidach. Drewnianych, na kamiennej podmurówce, ze stromym dachem. Jeśli kiedyś wchodziliście do jednej z nich i mieliście wrażenie, że już tu byliście, to po części możecie mieć rację. Oczywiście po tych 50 latach czasy się nieco zmieniły, a wraz z nimi i wymagania niektórych turystów, dlatego i bacówki przechodziły w tym czasie remonty i adaptacje. Ta konkretna natomiast nie jest zelektryfikowana, a oświetlenie działa dzięki agregatowi i panelom.
Odbierz swój darmowy ebook
Jeśli lubisz takie miejsca - mam ich więcej. Co dwa tygodnie piszę o trasach, sprzęcie i górskich historiach których nie umieszczam na blogu i w filmach. Ebook w prezencie na start.

Mała Rycerzowa, zamknięty szlak i… żmija w poprzek ścieżki
Zatrzymałem się na chwilę, zjadłem coś dobrego, po czym wróciłem na przełęcz pod skrzyżowanie szlaków. Tutaj wybrałem oznaczenia czerwone, które są częścią dłuższego szlaku, po czym ruszyłem w kierunku przysiółka Młada Hora. Podejście na Małą Rycerzową jest krótkie i w zasadzie niemal niezauważalne. Potem natomiast rozpoczyna się bardzo przyjemna część wycieczki, bo szlak prowadzi już wyłącznie w dół. Przez chwilę pokazują się ładne widoki, zwłaszcza w kierunku majaczącej na horyzoncie Babiej Góry i Pilska. Później jednak zanurzam się w lesie, który dzięki promieniom słońca wreszcie nabrał kolorów.

Odcinek ten pozwala nieco pooglądać, a szczególnie urokliwie prezentują się porozrzucane na zboczach zabudowania przysiółka Młada Hora. Wygląda to naprawdę ciekawie, ale nieciekawie zrobiło się chwilę później. To właśnie tam miałem wybrać oznaczenia niebieskie, które miały mnie już sprowadzić w okolice parkingu. Tabliczka na rozdrożu przywitała mnie jednak niespodziewanym komunikatem: szlak zamknięty do odwołania.

To nigdy nie jest miła wiadomość, zwłaszcza gdy miało się zaplanowaną wycieczkę. Trzeba jednak pamiętać, że nie zawsze musi to oznaczać koniec świata. W parkach narodowych i rezerwatach nie ma żadnych wyjątków. Tam poruszać się można wyłącznie po znakowanych szlakach, więc taki komunikat oznacza, że niestety trzeba zawrócić. Ale tutaj teren był inny i otaczał mnie przede wszystkim las, w którym jak najbardziej można spacerować. W końcu nikt (chyba) nie przepędza grzybiarzy za to, że szukają borowików poza ścieżkami. Zamknięcie szlaku mogło oznaczać jakieś roboty, prywatny teren, no i w takim przypadku prawie zawsze można coś wykombinować. Można poszukać jakiejś alternatywnej drogi zrywkowej, lokalnej ścieżki, czy po prostu przejść na krechę przez las.

Zacząłem schodzić, ciągłe wzdłuż niebieskich oznaczeń i wtedy, w ostatniej sekundzie, kątem oka zobaczyłem coś na środku ścieżki. Żyjące „coś”, a konkretnie żmiję, która rozłożona w poprzek drogi łapała najwyraźniej trochę słonecznego ciepła. Byłem o krok od tego, by na nią nastąpić, na szczęście zachowałem w sobie jeszcze resztki gibkości. Wkrótce i żmija, i ja, poszliśmy w zupełnie innych kierunkach. No i ta historia nie ma żadnego dramatycznego zakończenia, bo gady te atakują tylko wtedy, kiedy poczują się zagrożone. A że ja wyglądam zupełnie niegroźnie, to szybko wróciliśmy do swoich zajęć.

Szlak sprawnie sprowadzał mnie niżej, no i nic nie zdradzało tego, by ścieżka w jakikolwiek sposób miała być zamknięta. Zerknąłem jednak na mapę w aplikacji, żeby znaleźć jakieś warianty alternatywne, w zależności od miejsca, w którym potencjalne przeszkody się znajdują. Do dzisiaj nie wiem, gdzie one są!

Według informacji na stronie PTTK, chodzi o zamknięty teren prywatny, strzelam że już w pobliżu samych zabudowań. Warto więc śledzić sprawę, bo pewnie w najbliższym czasie pojawi się w tym miejscu jakieś obejście. Do tego momentu warto sprawdzać mapę-turystyczną lub mapy.com, bo tam zaznaczone są takie zamknięte odcinki szlaków. Tym razem obyło się więc bez przygód i spokojnie wróciłem na parking. W razie problemów jednak, zerknijcie uważnie na mapę. Tuż przed zabudowaniami znajduje się odbicie leśnej drogi w kierunku parkingu i warto tę opcję awaryjną znać. Worek Raczański to miejsce, do którego chętnie jeszcze wrócę, ale wtedy, kiedy będę miał nieco więcej czasu na jakieś dłuższe chodzenie. Kusząco wygląda zwłaszcza szlak czerwony z Soli do Rycerki, który można podzielić na dwa dnia przejścia, nocując po drodze gdzieś w schronisku.
Worek Raczański – praktyczne informacje przed wycieczką
Dojazd: Nawigację warto ustawić na „Joneczkowe Rycerki”. Po prawej stronie drogi, już głęboko w dolinie, znajduje się bezpłatny leśny parking.
Szlaki na trasie:
• Szlak zielony – Dolina Rycerek → Schronisko na Przegibku. Długość ok. 2,5 km, przewyższenie ok. 300 m, czas ok. 1:15 h
• Szlak niebieski – Przegibek → Bacówka na Hali Rycerzowej. Długość ok. 5,5 km, przewyższenie ok. 250 m, czas ok. 1:45h
• Szlak czerwony – Bacówka → Mała Rycerzowa → Młada Hora. Długość ok. 3,3 km, przewyższenie ok. 100 m, czas ok. 0:55 h
• Szlak niebieski – Młada Hora → Joneczkowe Rycerki. Długość ok. 2 km, czas ok. 0:35 h
Jak dojechać na start wycieczki?
Najwygodniej samochodem — GPS ustaw na “Joneczkowe Rycerki”. Po prawej stronie drogi, głęboko w dolinie, znajdziesz bezpłatny leśny parking. Do Rycerki Dolnej dociera też komunikacja publiczna – trasa wydłuży się wtedy o kilka kilometrów.
Ile trwa pętla przez schronisko na Przegibku i Bacówkę na Hali Rycerzowej?
Ok. 14 km i 4,5–5 godzin marszu plus przerwy. Przewyższenie ok. 720 m, raczej bez trudności.
Czy schronisko na Przegibku i Bacówka są czynne przez cały rok?
Tak, oba obiekty działają cały rok. Schronisko na Przegibku (1000 m n.p.m.) ma 38 miejsc noclegowych, pole namiotowe i domową kuchnię. Bacówka na Hali Rycerzowej (1120 m n.p.m.) – 34 miejsca, bufet i prysznice z ciepłą wodą.
Czy Bacówka na Hali Rycerzowej ma prąd?
Poniekąd – działa na agregacie i panelach.
Jeśli lubisz takie miejsca – mam ich więcej. Co dwa tygodnie piszę o trasach, sprzęcie i górskich historiach których nie umieszczam na blogu i w filmach. Ebook w prezencie na start.






