Kolejny rozdział zaczyna się na szlaku.
Kiedy pisałem „Góry dla zielonych”, zależało mi na prostym przewodniku dla tych, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki na szlaku i nie chcą utonąć w sprzętowym żargonie. Teraz przyszedł czas na kolejny krok. Pracuję nad nową opowieścią o górach, które są mi szczególnie bliskie. O ich największych klasykach, ale też miejscach, gdzie można zostać sam na sam z plecakiem i ciszą.
Chcesz wiedzieć, kiedy książka będzie gotowa?
- Przeczytasz robocze fragmenty rozdziałów i zapowiedzi tras na długo przed premierą.
- Zarezerwujesz egzemplarz z autorską dedykacją i odbitką w najlepszej cenie, zanim ruszy otwarta sprzedaż.
- Wysyłam tylko spokojne wiadomości ze szlaku, bez spamu i z możliwością wypisania się w każdej chwili.
Zapisując się tutaj, dołączasz jednocześnie do czytelników mojego newslettera.
Klasyki i ciche bezdroża
Obok najbardziej znanych grzbietów, znajdziesz tu boczne ścieżki i gotowe pętle, na których przez cały dzień można wędrować sam na sam z własnymi myślami.
Okiem przewodnika
Kontekst historyczny i wskazówki, których próżno szukać w typowych zestawieniach z sieci. Zero teoretyzowania zza biurka i prosta filozofia wędrówki.
Brudnopis w Twojej skrzynce
Zapisując się tutaj, zaglądasz za kulisy. Co jakiś czas wyślę Ci historię, która dopiero czeka na swoje miejsce w druku.
Co możesz zrobić w tym czasie?
Prace nad książką wymagają przejścia setek kilometrów i wielu miesięcy przy klawiaturze. Do premiery zostało jeszcze sporo czasu. Co możesz jednak zrobić w tym czasie?

Poznaj „Góry dla zielonych”
Mój poradnik i przewodnik w jednym (to już jego III nakład!). Konkretna wiedza o pakowaniu plecaka i 30 wyselekcjonowanych tras, na których poczujesz przestrzeń, ale nie będziesz (zbyt dużo) przeklinać pod nosem.
★ Każdy egzemplarz podpisuję osobiście i dorzucam odbitkę fotograficzną
Kup książkę z autografem →Mateusz Stawarz
Chodzę po górach. Opowiadam historie.
Przewodnik beskidzki, autor i gość z aparatem na szlaku. W 2014 roku pojechałem w Bieszczady i od tamtej pory po prostu nigdy nie przestałem chodzić.