Karkonosze przez długi czas skrywały przede mną swoje piękno, ale wycieczka na Śnieżne Kotły miała przełamać złą passę

Karkonosze uchodzą za niezwykle atrakcyjne pasmo górskie, więc nie dziwi fakt, że i ja postanowiłem poznać skrywane przez nie cuda. Góry Olbrzymie jednak, jak mawiano na Karkonosze w przeszłości, nie chciały mnie zbyt łatwo dopuścić do swoich skarbów. W czasie pierwszej wizyty nie widziałem absolutnie nic i tylko ja sam wiem, jak mocno wtedy zmarzłem. Zemsta miała być słodka, a na arenę odwetu wybrałem szlak na Śnieżne Kotły.

Ten wpis powstał w 2023 roku jako relacja z jednego poranka w Karkonoszach. W październiku 2026 dobudowałem wokół niej część praktyczną: warianty dojścia, czasy, zamknięcia szlaku, bilety, parking i odpowiedzi na pytania, które wracają najczęściej. Samej opowieści nie ruszałem, bo zemsta na Karkonoszach nadal smakuje tak samo.

Śnieżne Kotły w Karkonoszach

Śnieżne Kotły ze Szklarskiej Poręby – trasa w skrócie

Na Śnieżne Kotły ze Szklarskiej Poręby idzie się żółtym szlakiem około 3 godzin w jedną stronę: dwie do Schroniska pod Łabskim Szczytem i jeszcze jedną do samego punktu widokowego. Moja pętla, czyli żółtym szlakiem w górę, a czerwonym przez Halę Szrenicką i Wodospad Kamieńczyka w dół, to 17 kilometrów, 880 metrów podejść i 5:40 h samego marszu. Trudności technicznych tu nie ma, ale jest za to sporo kamieni pod butami i krawędź, przy której warto zostać po właściwej stronie barierki.

  • Start i meta: Szklarska Poręba, początek żółtego szlaku w okolicach Muzeum Mineralogicznego i Karkonoskiego Centrum Edukacji Ekologicznej
  • Najwyższy punkt: krawędź Śnieżnych Kotłów, około 1490 m n.p.m.
  • Trasa pętli: Szklarska Poręba – [żółty] – Kukułcze Skały – Schronisko pod Łabskim Szczytem – [żółty] – Śnieżne Kotły – [czerwony] – Twarożnik – Trzy Świnki – Hala Szrenicka – [czerwony] – Wodospad Kamieńczyka – [czarny] – Szklarska Poręba
  • Dystans, podejścia i czas pętli: 17 km, 880 m, 5:40 h czystego marszu. Doliczcie przerwy, bo okazji do siedzenia jest tu wyjątkowo dużo
  • Samo wejście żółtym szlakiem: około 7 km, około 800 m w pionie, około 3 h w jedną stronę
  • Trudności: nie trzeba używać rąk i nie ma ekspozycji na samym szlaku. Poniżej schroniska trafiają się duże głazy, wyżej idzie się kamiennym chodnikiem, a nad urwiskiem stoją barierki
  • Schroniska: Pod Łabskim Szczytem, na Szrenicy, na Hali Szrenickiej i Kamieńczyk. Jest gdzie odpoczywać.
  • Wstęp: szlak prowadzi przez Karkonoski Park Narodowy, wstęp płatny (w 2026 roku 11 zł, ulgowy 5,50 zł)
  • Sezon: żółty szlak powyżej schroniska jest zamykany zimą (lawiny) i wiosną do 31 maja (ochrona przyrody). Obejście opisuję niżej
  • Psy: tak, na smyczy. Cała pętla prowadzi szlakami udostępnionymi dla psów. Wyjątkiem jest zielony szlak pod kotłami, przez Śnieżne Stawki
  • Skrót: wyciąg krzesełkowy na Szrenicę oszczędza większość podejścia

 

 

Jak wejść na Śnieżne Kotły? Cztery warianty i który szlak wybrać

Nad krawędź kotłów prowadzi kilka dróg i żadna nie wymaga niczego poza kondycją i odrobiną motywacji. Różnią się tym, ile potu trzeba po drodze wylać, no i ile się zobaczy z podejścia. Wszystkie zaczynają się w Szklarskiej Porębie, około dziesięciu minut spaceru od siebie, więc decyzję można podjąć nawet rano, rzucając wcześniej monetą, albo patrząc w prognozy.

Żółty szlak ze Szklarskiej Poręby przez Schronisko pod Łabskim Szczytem (najkrótszy)

Trasa: Szklarska Poręba – Kukułcze Skały – Schronisko pod Łabskim Szczytem – Śnieżne Kotły | Czas w jedną stronę: ok. 3 h | Dystans: ok. 7 km | Podejście: ok. 800 m

Najkrótsza piesza droga i ta, którą sam wchodziłem. Rusza się prosto z miasta, najpierw lasem, a po dwóch godzinach dociera się na halę ze schroniskiem. Ostatnia godzina to już kamienny chodnik i widoki na Kotlinę Jeleniogórską. Jeśli wrócicie tą samą drogą, wyjdzie około 14 km i 5 godzin marszu. Wybrałem ten wariant dla porannej ciszy i dostałem dokładnie to, po co przyszedłem. Jedno zastrzeżenie: odcinek powyżej schroniska jest zamykany zimą i wiosną.

W drodze na Śnieżne Kotły

Czerwony szlak przez Wodospad Kamieńczyka i Halę Szrenicką (najłagodniejszy pieszo)

Trasa: Szklarska Poręba – Wodospad Kamieńczyka – Hala Szrenicka – Trzy Świnki – Twarożnik – Śnieżne Kotły | Czas w jedną stronę: ok. 4 h | Dystans: ok. 9,5 km | Podejście: ok. 800 m

Dłuższy o dwa i pół kilometra, za to nieco spokojniej nabiera się tu wysokości. Do Hali Szrenickiej idzie się szeroką drogą, którą dojeżdża zaopatrzenie do schroniska, więc górskiej ścieżki na tym odcinku raczej nie uświadczycie. Nagroda przychodzi wyżej, bo ponad godzina marszu samym grzbietem, z Twarożnikiem i Trzema Świnkami po drodze naprawdę urzeka. Moim zdaniem ten szlak lepiej sprawdza się w zejściu niż w podejściu i właśnie tak go wykorzystałem. Połączyłem oba powyższe warianty w ciekawą pętelkę.

Wyciągiem na Szrenicę i dalej grzbietem (najłatwiejszy)

Trasa: górna stacja wyciągu – Trzy Świnki – Twarożnik – Śnieżne Kotły | Czas w jedną stronę: ok. 1:30 h | Dystans: ok. 5 km | Podejście: ok. 200 m

Wariant dla tych, którzy chcą po prostu zobaczyć Śnieżne Kotły, ale niekoniecznie mają coś do udowodnienia własnym łydkom. Kolej krzesełkowa ma dwie sekcje z przesiadką i wywozi pod sam grzbiet, skąd zostaje spacer szerokim, prawie płaskim szlakiem. To rozsądny wybór z dziećmi i przy niepewnej pogodzie, bo dosyć znacząco skraca dzień. Minusy są dwa, a jeden oczywisty: cena biletu. Dodatkowo warto pilnować godziny ostatniego zjazdu, jeśli to w drodze powrotnej chcielibyście skrócić część trasy.

Pętla: żółtym w górę, czerwonym przez Halę Szrenicką w dół (mój wybór)

Trasa: Szklarska Poręba – Schronisko pod Łabskim Szczytem – Śnieżne Kotły – Trzy Świnki – Hala Szrenicka – Wodospad Kamieńczyka – Szklarska Poręba | Czas całej pętli: 5:40 h | Dystans: 17 km | Podejście: 880 m

Tę trasę opisuję w dalszej części wpisu i gdybym jeszcze raz miał odwiedzić Śnieżne Kotły, to wybrałbym ją ponownie. Z całym podejściem rozprawiłem się rano, kiedy na żółtym szlaku było pusto. Najciekawsze widoki miałem w zasadzie na wyłączność, a później czekał mnie bardzo przyjemny marsz grzbietem, w dodatku lekko z górki. Do tego schroniska po drodze i wodospad na deser. Pętlę da się oczywiście przejść w drugą stronę.

Szlak na Śnieżne Kotły

Trasa ze Szklarskiej Poręby na Śnieżne Kotły żółtym szlakiem

Sposobów, by dostać się do jednej z najpiękniejszych atrakcji Karkonoszy, jest co najmniej kilka. Ja postanowiłem wyruszyć szlakiem żółtym ze Szklarskiej Poręby, a powodów do takiej decyzji miałem kilka. Po pierwsze, tak sobie wymyśliłem i już. Po drugie, na wędrówkę można wyruszyć bezpośrednio z samej miejscowości, co znacząco ułatwia logistykę całego przedsięwzięcia. Wreszcie wariant ten stwarza w późniejszej części marszu kilka możliwości, z których można skorzystać, w zależności od tempa czy chęci. No i po trzecie, czy któreś, uznałem, że ścieżka ta pozwoli mi o poranku zaznać nieco ciszy. Pierwsze kroki o świcie utwierdziły mnie w przekonaniu, że to był dobry wybór.

Dzień wstawał powoli, jakby zsynchronizował się z moim tempem przemierzania szlaku. Szeroki i wygodny trakt bezbłędnie prowadził mnie wyżej, a teren w początkowym etapie wędrówki, jednostajnie piął się do góry. Sielanka. Sytuacja zmieniła się kawałek dalej, kiedy wielkie głazy testowały niekiedy gibkość moich stawów. Egzamin ten zdałem pozytywnie i już chwilę później znów mogłem beztrosko machać nogami.

Żółty szlak na Śnieżne Kotły

Żółty szlak na Śnieżne Kotły

 

Machanie to wypadało czasami uzupełnić o kilka mocniejszych wdechów, ale powodów, by się zatrzymać i odpocząć, na szlaku jest sporo. W drodze na Śnieżne Kotły, pierwszy postój zdecydowanie warto zrobić sobie w okolicy okazałych, Kukułczych Skał. To wysokie i zachwycające, granitowe formacje skalne. Na miejscu są też ławki, więc możecie je podziwiać, jednocześnie siedząc. Wspaniale, prawda? Co więcej, pętelka, którą zamierzałem pokonać, miała mi umożliwić odwiedzenie jeszcze kilku innych, podobnych atrakcji.

Kukułcze Skały w Karkonoszach

Kukułcze Skały w Karkonoszach

 

Nie rozsiadałem się zbyt długo, a to wszystko dlatego, że raptem kilkanaście minut dalej, znajduje się schronisko PTTK pod Łabskim Szczytem. Należy ono do najstarszych w Karkonoszach. Dotrzecie tam mniej więcej po dwóch godzinach dreptania ze Szklarskiej Poręby. Obecny budynek wzniesiono w 1938 roku, natomiast schroniskowe tradycje na Hali pod Łabskim Szczytem sięgają XVII wieku i wojny trzydziestoletniej. Pierwsze noclegi udzielane były turystom przez pasterzy koczujących w budynkach wzniesionych na potrzeby wypasu zwierząt. Budynki te zwano w Karkonoszach budami.

Schronisko PTTK pod Łabskim Szczytem

Schronisko PTTK pod Łabskim Szczytem

 

Schronisko to też miejsce na dwie praktyczne decyzje. Pierwsza: odpocząć pod dachem teraz albo dopiero na Szrenicy, bo budynek nad kotłami, choć z daleka wygląda obiecująco, schroniskiem nie jest. Druga dotyczy zimy i wiosny. Żółty szlak powyżej schroniska bywa wtedy zamknięty, a na grzbiet wychodzi się niebieską Czeską Ścieżką, która zaczyna się tuż obok.

Mściłem się na Karkonoszach bezwzględnie, a sprzymierzeńca znalazłem w osobie Matki Natury. Od tego bowiem miejsca szlak na Śnieżne Kotły zachwycał widokami. Trasa jest piękna, ale niektórzy stwierdziliby, że także wymagająca. Nie ja oczywiście. Nie dlatego, że nie była, a dlatego, że się wam do tego nie przyznam.

Hala pod Łabskim Szczytem

Hala pod Łabskim Szczytem

 

Ze Schroniska pod Łabskim Szczytem na Śnieżne Kotły

Marsz na tym odcinku prowadzi kamiennym chodnikiem, który jest wygodny, no i jest… chodnikiem. Takim prawdziwym. Skoro więc nie trzeba tak często zerkać pod nogi, w obawie przed kamieniami czy korzeniami, to całą uwagę można poświęcić na oglądanie widoków. Te z każdym krokiem stają się coraz bardziej imponujące. Ciekawie prezentuje się cała Kotlina Jeleniogórska, ale wrażenie robi też porzucona przeze mnie o poranku Szklarska Poręba. Odcinek spod schroniska do Śnieżnych Kotłów, powinien wam zająć mniej więcej godzinę.

Szlak na Śnieżne Kotły

Szlak na Śnieżne Kotły

 

W tym czasie trzeba wykrzesać z siebie nieco energii, ale czas mija naprawdę przyjemnie. Teren pnie się do góry, to prawda, ale na szlaku brak morderczych, stromych podejść. O bliskości celu poinformuje was najpierw widok charakterystycznego, widocznego już z daleka budynku. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to schronisko, ale prawda jest nieco bardziej zawiła.

Budowla ta rzeczywiście pełniła przez jakiś czas taką funkcję, ale tylko do 1961 roku. Zaczęło się skromnie, bo w 1837 roku hrabia o trudnym nazwisku, Schaffgotsch, postawił nad urwiskiem drewnianą budę z dwoma miejscami noclegowymi. Pod koniec XIX wieku stał tu już granitowy górski hotel z kilkoma salami restauracyjnymi i wieżą, w której paliło się światło, żeby w złą pogodę dało się trafić pod drzwi. Taka latarnia… górska? W czasie wojny gmach przejęło Luftwaffe, a po 1945 roku krótko gospodarzyło w nim PTTK. Później przekształcono go w Radiowo-telewizyjny Ośrodek Nadawczy „Śnieżne Kotły”. To dzięki niemu pewnie mieszkańcy z okolicy mogą oglądać swój ulubiony serial, czy słuchać radia. Do środka nie wejdziecie, więc kto liczył na postój pod dachem, ten musi wytrzymać do Szrenicy. Tuż obok budynku znajduje się Czarcia Ambona, czyli okazała skała.

RTON Śnieżne Kotły

RTON Śnieżne Kotły

 

Śnieżne Kotły w Karkonoszach – punkty widokowe nad urwiskiem

W tej również okolicy można wydać z siebie westchnienie ulgi. Teren staje się płaski, spacerowy, a wygodna ścieżka prowadzi w kierunku jednej z piękniejszych, karkonoskich atrakcji. Śnieżne Kotły są dwa i jak pewnie wskazywałaby logika, skoro jeden z nich jest Mały, to drugi musi być Wielki. Tak właśnie jest w rzeczywistości. Ich głębokość, czyli tak na dobrą sprawę odległość pomiędzy wijącą się brzegiem urwiska ścieżką, a połyskującymi w dole Śnieżnymi Stawkami, to odpowiednio około 300 metrów w przypadku Małego i mniej więcej 250 metrów w przypadku Wielkiego Śnieżnego Kotła. Wszystkie te liczby sprowadzają się do prostego wniosku: otoczenie wygląda w tamtym miejscu nieziemsko.

Śnieżne Stawki połyskują kilkaset metrów niżej

Śnieżne Stawki połyskują kilkaset metrów niżej

 

Szlak na tym odcinku pozwala się niekiedy zbliżyć do samej krawędzi urwiska, ale od razu uspokajam: widokowe ambony ubezpieczone są barierkami, a wzdłuż ścieżki nawet jakieś łańcuchy się znajdą. Ostrożność wypada oczywiście zachować, ale śmiało możecie ruszyć przed siebie, by odkrywać najciekawsze panoramy. Polecam, aby udać się czerwonym szlakiem w stronę Wielkiego Szyszaka i nieco pokręcić się po okolicy. Dzięki temu będziecie mogli Śnieżne Kotły podziwiać z różnej perspektywy. No i pamiętajcie, żeby czasami zerknąć nie tylko ku podstawie stromych ścian, ale też w stronę horyzontu.

Odbierz swój darmowy ebook

Zapisz się do Newslettera i odbierz swój DARMOWY e-book z propozycjami prostych, ale pięknych szlaków w Tatrach. Będzie mi bardzo miło gościć w twojej skrzynce. Poinformuję Cię o nowych wpisach i filmach, żeby nie zdarzyło Ci się niczego przegapić.

Co widać ze Śnieżnych Kotłów?

Panorama widokowa naprawdę może się podobać, zwłaszcza że wprawne oko wypatrzy między innymi Góry Izerskie, Rudawy Janowickie, czy charakterystyczną Ślężę. Bliżej, prawie pod nogami, leży cała Kotlina Jeleniogórska, a po drugiej stronie grzbiet opada łagodnie ku czeskim Karkonoszom. Stojąc nad brzegiem kilkusetmetrowego urwiska, początkowo trudno sobie wyobrazić, że sprawcą całego tego zamieszania był tak na dobrą sprawę lód. Śnieżne Kotły uformowane zostały bowiem ostatecznie w czasie ostatniego, bałtyckiego zlodowacenia kraju. Lodowca dawno tu nie ma, ale śnieg w zacienionych żlebach potrafi przeleżeć do lata i stąd wzięła się nazwa. Niemcy mówili na to miejsce Schneegruben, Czesi mówią Sněžné jámy.

Śnieżne Kotły w całej okazałości

Śnieżne Kotły w całej okazałości

 

Jak zejść ze Śnieżnych Kotłów do Szklarskiej Poręby? Powrót przez Halę Szrenicką

Wyjście na szlak o poranku miało sporo zalet i tylko jedną wadę – nie wyspałem się. Kłopot to był jednak znikomy, bo w życiu bym nie uwierzył, że tak piękną atrakcję Karkonoszy jak Śnieżne Kotły, będę miał na wyłączność. Kiedy więc już nacieszyłem oczy widokami, postanowiłem kontynuować marsz. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do Szklarskiej Poręby wrócić po śladach podejścia. Moim zdaniem jednak zdecydowanie lepiej jest zamienić ten wypad w niezwykle urodziwą pętelkę. Ruszyłem więc po chwili w stronę Łabskiego Szczytu, tym razem kierując się oznaczeniami czerwonymi.

To tutaj też wreszcie można oddychać pełną piersią, bo teren delikatnie się obniża. Fragment ten jest zupełnie spacerowy, a to pozwala nacieszyć się rozległymi widokami. Czerwony szlak na tym odcinku pokrywa się z Głównym Szlakiem Sudeckim im. Mieczysława Orłowicza, czyli długim na blisko 440 km szlakiem długodystansowym poprowadzonym przez Sudety. Ja oczywiście gorąco będę was zachęcał, by zainteresować się tematem nieoficjalnej alternatywy, czyli GSS 2.0.

W oddali Szrenica. Tam prowadzi szlak

W oddali Szrenica. Tam prowadzi szlak

 

Twarożnik i Trzy Świnki – skałki przy czerwonym szlaku

Ścieżka nie wspina się na szczyt Łabskiego Szczytu, a trawersuje po jego południowej stronie. Taki relaksujący marsz pomiędzy Śnieżnymi Kotłami, a Szrenicą, powinien zająć mniej więcej godzinę. Zanim jednak pojawicie się na miejscu, będziecie mieć okazję, by zobaczyć kolejne, granitowe figury skalne. Pierwsza z nich to Twarożnik, co niewątpliwie budzi kulinarne skojarzenia. Nazwa pochodzi rzekomo od faktu, że szczytowe bloki rzeczywiście przypominają gomółkę sera. Być może nie byłem wtedy wystarczająco głodny, bo we wspomnianym kawałku granitu za nic na świecie nie potrafiłem dostrzec jedzenia. Sami jednak to oceńcie.

Skała Twarożnik

Skała Twarożnik

 

Kolejną atrakcją były natomiast już po chwili Trzy Świnki, które z daleka zachwycały wyniosłą formą. Te wielkie, granitowe bloki swoją nazwę zawdzięczają legendzie. Ta głosi, że w przeszłości do gospodarza zajmującego się wypasem świń, trafił pewnego dnia Liczyrzepa – sam Duch Gór. Chciał z bliska zobaczyć, jak wyglądają ludzkie zwyczaje, więc zatrudnił się jako świniopas. Z czasem opieka nad stadem świnek szła mu tak dobrze, że pod jego opiekę trafiało coraz więcej zwierząt.

Trzy Świnki

Trzy Świnki

 

Kiedy Liczyrzepa postanowił wrócić do siebie, upomniał się o zapłatę. Gospodarz nie chciał jednak tracić tak dobrej i taniej siły roboczej, więc uknuł podstęp. W okolicy Szrenicy ukrył trzy zwierzęta, po czym oznajmił Liczyrzepie, że nie może wypłacić mu pensji, bo w stadzie brakuje świń. Nie wiedział, biedak, z kim tak naprawdę zadziera. Liczyrzepa przejrzał jego plan, po czym porwał go i poniósł na szczyt, demaskując jego fortel. Następnie użył swojej karkonoskiej magii i powiększał świnie tak długo, aż w końcu pękły. Na ich miejscu pojawiły się wielkie, granitowe skały. Taka to właśnie opowieść.

Szrenica

Szrenica

 

Szrenica, Hala Szrenicka i Wodospad Kamieńczyka – ostatni etap pętli

Na pobliskim szczycie Szrenicy znajduje się schronisko, więc śmiało skierujcie tam kroki, jeżeli podziwianie skał lub machanie nogami obudziło w was apetyt. Pamiętajcie też, że raptem kilkanaście minut marszu od skrzyżowania szlaków, znajdziecie kolejne schronisko – na Hali Szrenickiej. Sami więc przekalkulujcie, które z nich obrać na cel przerwy obiadowej.

Hala Szrenicka

Hala Szrenicka

 

Na Hali Szrenickiej warto już zapamiętać, że cała dalsza trasa prowadzi w dół. Relaksujący marsz wzdłuż czerwonego szlaku, doprowadza jeszcze na koniec do okazałego, 27-metrowego Wodospadu Kamieńczyka – najwyższego wodospadu w polskich Sudetach. Z hali schodzi się do niego nieco ponad pół godziny, a spod wodospadu do miasta zostaje kolejne trzydzieści minut. Możecie go podziwiać bezpośrednio ze ścieżki, co kosztuje zero złotych, ale możecie za opłatą zejść do wąwozu, by przyjrzeć mu się bliżej. Na koniec pozostaje już skierować swoje kroki w stronę mety wędrówki.

Śnieżne Stawki w dole

Czy szlak na Śnieżne Kotły jest trudny?

Technicznie nie. Na żadnym z opisanych wariantów nie ma miejsc, w których trzeba używać rąk, nie ma drabinek ani ekspozycji na samym szlaku. Barierki i łańcuchy, które zobaczycie nad urwiskiem, służą do tego, żeby… po prostu nie polecieć w otchłań przepaści, gdy się gdzieś zagapicie.

Kondycyjnie to już trochę inna rozmowa. Z miasta nad krawędź kotłów jest około 800 metrów w pionie i żaden pieszy wariant tego nie skróci. Na żółtym szlaku najwięcej zabawy czeka poniżej schroniska, gdzie ścieżka prowadzi miejscami po dużych głazach. Wyżej idzie się kamiennym chodnikiem, równo i bez niespodzianek.

Prawdziwym przeciwnikiem jest tu pogoda. Grzbiet leży na wysokości 1300–1500 metrów, jest całkowicie odsłonięty, a wieje tam chyba zawsze. Za pierwszym razem przeszedłem tędy we mgle, nie zobaczyłem absolutnie nic i zmarzłem tak, że pamiętam to do dziś. Kurtkę warto mieć w plecaku także w środku lata.

Czy to trasa dla początkujących? Tak, pod warunkiem że macie siły na cały dzień marszu i traficie na przyzwoitą pogodę.

Grzbietem przez Karkonosze

Śnieżne Kotły zimą i wiosną – kiedy szlak jest zamknięty?

Tego nie widać na letnich zdjęciach: część szlaków w rejonie Śnieżnych Kotłów jest co roku zamykana, zimą z powodu lawin, a wiosną ze względu na ochronę przyrody. Dotyczy to także żółtego szlaku, którym wchodziłem.

Zimą zamknięty jest żółty szlak między Schroniskiem pod Łabskim Szczytem a krawędzią kotłów, zielony szlak prowadzący dnem kotłów przez Śnieżne Stawki oraz odcinek czerwonego szlaku na wschód od kotłów, w stronę Śmielca. Ten ostatni ma zimowe obejście po czeskiej stronie, wyznaczone tyczkami. Nad kotły dochodzi się wtedy grzbietem od strony Hali Szrenickiej albo ze schroniska niebieską Czeską Ścieżką, co czasowo wychodzi praktycznie na to samo co żółty szlak. Do samej krawędzi zimą się nie podchodzi: obrasta nawisami śnieżnymi, które z góry wyglądają jak solidny grunt, a nim nie są.

Wiosną żółty szlak powyżej schroniska i zielony pod kotłami pozostają zamknięte mniej więcej od połowy marca do 31 maja. Chodzi o spokój dla ptaków w okresie godów i lęgów, a zamknięte odcinki są oznaczone tabliczkami. Obejście jest to samo co zimą.

Aktualne zamknięcia park publikuje w komunikacie turystycznym. Sprawdźcie go w dniu wyjazdu, bo terminy zmieniają się w zależności od grubości pokrywy śnieżnej.

Wodospad Kamieńczyka

Zobacz film z wędrówki na Śnieżne Kotły

 

 

Wycieczka na Śnieżne Kotły to tuż obok Śnieżki z pewnością jeden z karkonoskich klasyków. W zależności od sił i chęci możecie nieco zmodyfikować wędrówkę, ale wydaje mi się, że ta pętelka to świetny pomysł na udany dzień w górach. Szlak jest naprawdę piękny! Więcej tras z tej części kraju zebrałem na stronie Sudety.

Bilety, parking i dojazd do Szklarskiej Poręby

Szlak powyżej miasta prowadzi przez Karkonoski Park Narodowy, więc za wstęp trzeba zapłacić. W 2026 roku bilet jednodniowy kosztuje 11 zł, a ulgowy 5,50 zł. Kupicie go w kasie przy wejściu na teren parku albo przez Internet i przy wczesnym starcie wygodniej mieć go już w telefonie. Osobno płatne jest zejście do Wąwozu Kamieńczyka, pod sam wodospad. Z górnej platformy obejrzycie go za darmo.

Parking. Żółty szlak zaczyna się w górnej części miasta, w okolicach Muzeum Mineralogicznego, a dolna stacja wyciągu na Szrenicę leży około dziesięciu minut spaceru dalej. Przy pętli nie ma więc większego znaczenia, przy którym końcu zostawicie samochód. Wszystkie parkingi w tej okolicy są płatne i w pogodny weekend zapełniają się szybko.

Dojazd bez samochodu. Pociągiem dojedziecie do stacji Szklarska Poręba Górna. Stamtąd do początku szlaku idzie się przez miasto około pół godziny.

Wyciąg na Szrenicę. Kolej krzesełkowa ma dwie sekcje z przesiadką, a górna stacja leży na wysokości około 1310 metrów, kawałek poniżej szczytu. Sama jazda trwa 30–40 minut i warto ją wliczyć w plan dnia. Cennik i godziny kursowania zależą od sezonu. Bilet do parku narodowego kupuje się osobno.

W stronę Szrenicy

Śnieżne Kotły ze Szklarskiej Poręby – najczęstsze pytania

Ile się idzie na Śnieżne Kotły ze Szklarskiej Poręby?

Żółtym szlakiem wchodzi się około 3 godzin. Dwie do Schroniska pod Łabskim Szczytem i dodatkową godzinę ze schroniska nad krawędź kotłów. Czerwonym szlakiem przez Wodospad Kamieńczyka i Halę Szrenicką to mniej więcej 4 godziny. Po wjeździe wyciągiem na Szrenicę zostaje około półtorej godziny marszu grzbietem. Cała moja pętla to 17 kilometrów i 5:40 h bez przerw.

Który szlak na Śnieżne Kotły jest najłatwiejszy?

Ten spod górnej stacji wyciągu na Szrenicę. Większość wysokości pokonujecie na krzesełku, a potem idziecie szerokim grzbietem, na którym do zdobycia zostaje około 200 metrów w pionie. Z wariantów w całości pieszych najkrótszy jest żółty przez Schronisko pod Łabskim Szczytem, a najspokojniej nabiera wysokości czerwony przez Halę Szrenicką, chociaż jest on dosyć długi.

Który szlak na Śnieżne Kotły jest najładniejszy?

Moim zdaniem opisana wyżej pętla, bo łączy dwa najlepsze odcinki. Żółty szlak daje widoki powyżej schroniska, a czerwony na zejściu prowadzi przez godzinę samym grzbietem, obok Twarożnika i Trzech Świnek. Wracając po własnych śladach, tracicie połowę tej wycieczki.

Skąd najlepiej wyruszyć na Śnieżne Kotły?

Ze Szklarskiej Poręby. Zaczynają się tu trzy najpopularniejsze warianty: żółty szlak, czerwony przez Wodospad Kamieńczyka i wyciąg na Szrenicę, a ich początki dzieli około dziesięciu minut spaceru. Spokojniejszą alternatywą jest Jagniątków, skąd idzie się niebieskim szlakiem na Czarną Przełęcz i dalej grzbietem. Jeśli jesteście w Karkonoszach pierwszy raz, zacząłbym od Szklarskiej Poręby.

Ile trwa zejście ze Śnieżnych Kotłów do Szklarskiej Poręby?

Najkrócej żółtym szlakiem przez Schronisko pod Łabskim Szczytem, bo około 2 godzin. Czerwonym, przez Trzy Świnki, Halę Szrenicką i Wodospad Kamieńczyka, schodzi się około 2:30 h, ale za to z widokami i trzema schroniskami po drodze. Ja wybrałem tę drugą drogę i nie żałuję ani minuty.

Czy budynek nad Śnieżnymi Kotłami to schronisko?

Nie. Budynek z wieżą nad urwiskiem był schroniskiem do początku lat 60., a dziś jest stacją nadawczą i turyści nie mają do niego wstępu. Najbliższe schronisko znajduje się pod Łabskim Szczytem, niecałą godzinę żółtym szlakiem w dół. Schroniska działają też na Szrenicy i na Hali Szrenickiej.

Czy na Śnieżne Kotły można wejść z psem?

Tak, na smyczy. Żółty szlak ze Szklarskiej Poręby i czerwony szlak grzbietowy od Wodospadu Kamieńczyka należą do tras, które Karkonoski Park Narodowy udostępnia do wędrówek z psami, więc całą pętlę przejdziecie zgodnie z przepisami. Psa nie wolno natomiast zabrać na zielony szlak pod kotłami, przez Śnieżne Stawki. Aktualną listę udostępnionych szlaków park publikuje na swojej stronie.

Czy na Śnieżne Kotły można iść z dzieckiem?

Można, tylko warto przekalkulować wcześniej swoje możliwości. Pełna opisana pętla to około 17 kilometrów, czyli raczej sporo dla małych nóg. Wędrówkę można sobie ułatwić, korzystając z kolei na Szrenicę. Warto natomiast zachować uwagę już nad Śnieżnymi Kotłami, bo mimo barierek miejsce obrywa się stromym urwiskiem.

Czy wejście na Śnieżne Kotły jest płatne?

Tak, bo wszystkie szlaki prowadzą przez Karkonoski Park Narodowy. W 2026 roku bilet jednodniowy kosztuje 11 zł, a ulgowy 5,50 zł. Do tego dochodzi parking w Szklarskiej Porębie i ewentualnie wyciąg na Szrenicę, jeśli z niego skorzystacie. Zejście pod sam Wodospad Kamieńczyka jest płatne osobno.

Czy ze Szklarskiej Poręby można wejść na Śnieżkę?

Można, ale to nie jest wycieczka na krótkie popołudnie. Śnieżka stoi na drugim końcu Karkonoszy i ze Szklarskiej Poręby idzie się na nią w najkrótszym wariancie ponad 25 kilometrów. I to oczywiście w jedną stronę.

36 pomysłów na wycieczki w Tatrach

Darmowy ebook, 119 stron. Pobrało go już 5070 osób. Co jakiś czas wysyłam też listy o trasach, sprzęcie i górskich historiach.

Góry Wzywają 2027

Na szlaku jesteśmy kilkanaście dni w roku. Na resztę mam kalendarz „Góry Wzywają 2027”. To dwanaście kadrów z moich wędrówek, każdy egzemplarz podpisany.

Zobacz kalendarz
Mateusz Stawarz

Chodzę po górach. Opowiadam historie. Przewodnik Beskidzki, autor książki, twórca filmów. Górskie wędrówki odkryłem dopiero po studiach, ale już wtedy wiedziałem, że chcę być na szlaku tak często, jak to tylko możliwe. Od 2015 roku zamieniam swoje przygody w historie i sprawdzam, co dzieje się w głowie, kiedy zostajesz sam z plecakiem, górami i ciszą.

Komentarz

Zostaw komentarz

×