Po przyjeździe w Tatry  szukaliśmy łatwego celu na popołudniową wędrówkę

Mogłoby się wydawać, że Wielki Kopieniec dostał  swoją nazwę nieco na wyrost. Szczyt w końcu mierzy zupełnie przeciętne 1328 m n.p.m. i w Tatrach na pewno znalazłyby się bardziej imponujące góry. Jego siła tkwi jednak w czymś zupełnie innym. Po pierwsze na szczyt prowadzi ścieżka, która większości osób nie przyprawi o stan przedzawałowy. Wiadomo, to ciągle góry, więc o zadyszkę nietrudno, ale jednak wgramolić się  na szczyt powinien każdy. U podnóża góry znajduje się w dodatku urokliwa Polana Kopieniec, gdzie jak legenda głosi, wiosną można zobaczyć krokusy.

Największą natomiast zaletą tego szczytu jest to, że jest naprawdę niesamowicie widokowy. Doskonale nadaje się na cel wycieczki dla rodzin, albo wtedy, kiedy szukacie celu na rozruch po kilku godzinach jazdy. W tym przypadku chciałem wykorzystać te wszystkie zalety, aby z wierzchołka zobaczyć zachód słońca. Po południu wyruszyliśmy  z Toporowej Cyrhli i początkowo pogoda nie chciała nam okazać litości. Niebo spowijały szare, ciemne chmury. Mapy wskazują, że idąc tą ścieżką, u celu znajdziecie się mniej więcej po godzinie i piętnastu minutach. Co prawda trzeba  trochę podchodzić, często po sporych głazach, ale marsz mija sprawnie.

Powoli traciłem nadzieję i momentami nawet marudziłem pod nosem, że niepotrzebnie zabierałem statyw, ale jak wiadomo, pogoda w górach zmienia się niekiedy bardzo gwałtownie. Na to właśnie liczyłem, a gdy rozsiedliśmy się wygodnie na szczycie, coś jakby zaczęło się zmieniać.

 

Zachód słońca na Wielkim Kopieńcu

 

36 pomysłów na wycieczki w Tatrach
Darmowy ebook, 119 stron. Pobrało go już 4660 osób. Co jakiś czas wysyłam też listy o trasach, sprzęcie i górskich historiach.

Góry Wzywają 2027

Na szlaku jesteśmy kilkanaście dni w roku. Na resztę mam kalendarz „Góry Wzywają 2027”. To dwanaście kadrów z moich wędrówek, każdy egzemplarz podpisany.

Zobacz kalendarz
Mateusz Stawarz

Chodzę po górach. Opowiadam historie. Przewodnik Beskidzki, autor książki, twórca filmów. Górskie wędrówki odkryłem dopiero po studiach, ale już wtedy wiedziałem, że chcę być na szlaku tak często, jak to tylko możliwe. Od 2015 roku zamieniam swoje przygody w historie i sprawdzam, co dzieje się w głowie, kiedy zostajesz sam z plecakiem, górami i ciszą.

Zostaw komentarz

×